Nowa generacja w pielęgnacji skóry

Znasz to uczucie. Patrzysz w lustro i jesteś wstrząśnięta, widząc, że zmarszczki mimiczne w kącikach oczu utrzymują się sekundy dłużej niż uśmiech. Przez chwilkę możesz podziwiać realną przyszłość na­szych kurzych łapek. Jesteś może poirytowana, że cienkie linie na po­liczkach uparcie opierają się drogocennym muśnięciom kosztownych kremów, które aplikujesz każdego wieczoru.

Do czasu gdy będziesz świętować czterdzieste urodziny, zauważysz pewnie, że zmarszczki rozczarowań i zmartwień na czole i wokół ust zmieniły się w trwałe bruzdy. Może, gdy patrzysz w lustro, masz zwy­czaj szeroko otwierać oczy, starając się unieść opadające górne powie­ki. Niewykluczone, że myślałaś o liftingu i naciągając skórę na ko­ściach policzkowych, sprawdzasz, czy wygniecenia i fałdy znikają z twarzy.

Jeśli odsiedziałaś już swoje na słońcu, to cętkowany koloryt skóry i obwisły podbródek sprawiają, że całość nabiera zdecydowanie przy­gnębiającego wyrazu. Także świadomość, że owe osamotnione zmarszczki nad górną wargą niepostrzeżenie zmieniły się w misterną koronkę, nie poprawia humoru.

Dla niektórych mężczyzn i kobiet świadomość tych zmian jest zu­pełnym zaskoczeniem.

-    Czy to się stało, kiedy spałam? – zastanawiasz się na widok swe­go porannego odbicia w lustrze. Widząc swe odbicie w szybie sklepo­wej witryny, przyłapujesz się na tym, że spojrzeniu brakuje werwy.

-     Przez chwilę myślałam, że widzę moją mamę – przyznajesz się przyjaciółce.

Znam takie reakcje na widoczne oznaki starzenia się, ponieważ słu­cham podobnych opowieści jako dermatolog estetyczny, który przez ponad trzydzieści lat zajmował się co najmniej czterdziestoma tysiąca­mi pacjentów. Zbyt często widuję niefortunne rezultaty pośpiesznych, rozpaczliwie przedsięwziętych środków, by cofnąć czas. Próbuję usu­wać blizny po liftingu ciągnące się wzdłuż linii włosów kobiety zaże­nowanej z powodu czerwonych, nierównych krawędzi starego nacię­cia, przez które sprawiała wrażenie, że nosi maskę. Widziałem, jak zrozpaczony może być człowiek dowiadujący się, że nie da się odmie­nić ziemistobladego odcienia skóry, który jest skutkiem nadmiernego złuszczania.

Wprawne ręce bez żadnych komplikacji stosują większość metod chirurgii kosmetycznej zarówno w przypadku napinania skóry, jak i za­stępowania ją nową. Ale nawet jeśli środek doraźny jest udany, to po­operacyjny zawód nie jest niczym niezwykłym. W istocie, jak dowodzą badania, połowa tych, którzy przeszli operację plastyczną, cierpi póź­niej z powodu lęków i depresji.

Jedną z przyczyn rozczarowania może być to, że kiedy wyglądamy inaczej, niekoniecznie wyglądamy młodziej. Skóra jest może mniej ob­wisła, może wolna od drobnych zmarszczek, niemniej nadal wydaje się stara i niezdrowa. Jest coś w nowej twarzy, co nie wygląda tak, jak po­winno. A jest tak dlatego, że żaden środek doraźny, żadna wiązka lase­rowa czy chirurgiczny skalpel nie zmieni sposobu, w jaki funkcjonuje skóra. Operacja naciągnięcia skóry nie przywróci jej młodości.

Cofanie oznak starzenia oraz zachowywanie sprężystości i żywotno­ści skóry wymaga zajmowania się nią zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. To założenie jest podstawą wewnętrznej pielęgnacji skóry, która jest integralną częścią mojego programu. Wewnętrzna pielęgna­cja skóry naprawia i odmładza. Naprawia struktury wspomagające głę­boko wewnątrz skóry, które ją podtrzymują i którym zawdzięcza ela­styczność. Odmładza natomiast mechanizm komórkowy, który wytwarza świeże, nowe komórki skóry.

Dermatolodzy sprawnie posługują się swoimi narzędziami pracy – laserami i skalpelami, zastrzykami botoksu (toksyny botulinowej) czy wypełniaczami zmarszczek – aby poprawić niedoskonałości po­wierzchni twarzy. Jednak kiedy pacjenci pytają mnie o najnowsze metody zapobiegające starzeniu się, o których słyszeli lub czytali, najpierw proszę ich, aby dali mi pięć tygodni. Jak pokazały badania, tyle czasu wystarczy, by korzyści z mojego programu pielęgnacji skóry zaczęły być widoczne. Czasem zlecam kosmetyczce zaapliko­wanie zabiegu głębokiego nawilżenia witaminą C w ampułce zanim pacjent opuści gabinet. Gładkość i blask, które pojawiają się po za­ledwie jednej piętnastominutowej kuracji, zazwyczaj przekonują lu­dzi do wypróbowania pięciotygodniowego programu. Kiedy pacjen­ci widzą poprawę stanu skóry bez kosztownych zabiegów czy przymusowego urlopu i wyłączenia się z życia towarzyskiego, naj­częściej podejmują długoterminowe zobowiązania do stosowania programu.