Archive for Maj, 2012

Jak wypracowałem mój program

Punkty zwrotne w nauce rzadko następują nagle i odkrycia w dziedzi­nie pielęgnacji skóry nie są wyjątkiem. Postępy te pojawiają się jako rezultat powolnego odkrywania kolejnych elementów układanki sta­rzejącej się skóry i składania ich razem. Nowa teoria musi być spraw­dzona w laboratorium i wypróbowana przez ochotników. Badacze mu­szą wówczas udowodnić, że wyniki są spójne i powtarzalne oraz że składniki czy produkty wspomagające pielęgnację skóry są bezpieczne dla większości ludzi.

Tak drobiazgowy proces nie jest wykonywany przez jedną osobę w jednym laboratorium, ale przez naukowców na całym świecie. Spo­tykamy się i dzielimy rezultatami naszych wysiłków, a także często analizujemy wzajemnie swoje prace. Publikujemy wyniki przeprowa­dzanych testów i omawiamy je na konferencjach naukowych. Odkry­cie poczynione przez naukowca w Berlinie może być brakującym frag­mentem w układance, poszukiwanym przez lekarza z Los Angeles. W taki sposób działa nauka.

Piszę o tym, ponieważ uważam, że ważne jest, aby docenić lata stu­diów, wykonywania doświadczeń, przeprowadzania testów przez in­nych i przeze mnie, które złożyły się na prezentowany tutaj program. Rozwój mojej całościowej pielęgnacji skóry odzwierciedla nowator­stwo kilku istotnych osiągnięć w zakresie fizjologii skóry, dietetyki i psychologii. Przykładem może być dość niedawna świadomość, że stres bezpośrednio odbija się na skórze. Przez lata praktyki lekarskiej widziałem wpływ stresu i spustoszenie, jakie po sobie pozostawia. Wi­działem również, jak kondycja skóry niektórych ludzi ulegała popra­wie, gdy łączyli zapisaną przeze mnie kurację z odrobiną uczuciowej troski o samych siebie.

Nie dalej jak w zeszłym roku naukowcy z uniwersytetu w Dreźnie dokonali ważnego odkrycia, które być może okaże się pomocne w wy­jaśnianiu tego, co obserwują inni dermatolodzy, także i ja. Niemieccy badacze odkryli mianowicie, że pewien hormon związany ze stresem pasuje jak klucz do dziurki receptora w skórze i wywołuje niszczące stany zapalne z gatunku odpowiedzialnych za powstawanie zmarsz­czek i utratę włosów. Odnaleziono kolejny fragment układanki, łączą­cy stres i funkcjonowanie skóry.

Opracowywanie programu pielęgnacji skóry rozpocząłem w 1972 roku, kiedy to kończyłem staż na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. W tamtych czasach, podobnie jak większość dermatologów, wierzyłem, że moja praca polega na leczeniu chorób skóry. Niemniej, wkrótce po tym, jak rozpocząłem prywatną praktykę, stało się dla mnie jasne, że wielu spośród moich pacjentów narzeka na problemy uważa­ne przez medycznych zawodowców za „kosmetyczne”. Mężczyźni i kobiety skarżyli się nie tylko na łuszczycę, ale i na zmarszczki. Ow­szem, przychodzili do mnie z powodu trądziku, jednak czerniaki czy przebarwienia, tworzące czarne plamy na ich karnacji, również ich martwiły. Zamiast ignorować te „kosmetyczne” problemy, sprawiające moim pacjentom tyle smutku, poświęciłem im wiele uwagi. Był to, jak na owe czasy, wielki przełom w medycynie.

W 1984 roku byłem jednym z pierwszych dermatologów, którzy prowadzili praktykę wspólnie z kosmetyczką. Dzieliłem się z nią wie­dzą na temat funkcjonowania zdrowej skóry oraz jej potrzeb, a ona od­wdzięczała się zdobywanym przez lata doświadczeniem w zakresie głębokiego oczyszczania, nawilżania oraz masowania skóry. Zacząłem sobie uświadamiać, że dotyk i pielęgnacja, które oferują ręce dobrej kosmetyczki, uwalniają od stresu i pomagają odzyskać dobre samopo­czucie. Zauważyłem, że troska o siebie samego jest również uzdrawia­jącym lekarstwem.

W 1987 roku otworzyłem centrum odnowy biologicznej i pielęgna­cji skóry A Sense of Self w Brentwood, dzielnicy Los Angeles. Było to jedno z pierwszych dziennych centrów łączących zdrowie i urodę w coś, co nazwałem Optymalną Troską o Zdrowie. Medycznie ukierun­kowana pielęgnacja skóry została wzbogacona o możliwość konsulta­cji z dietetykiem czy instruktorem fitness oraz o fachowy zabieg kos­metyczny wykonany przez wykwalifikowaną kosmetyczkę.

Zanim zostałem lekarzem, byłem aptekarzem, a w latach siedem­dziesiątych ubiegłego wieku zacząłem współpracować z chemikiem kosmetycznym nad projektowaniem unikatowych kuracji i produktów zaspokajających indywidualne potrzeby moich pacjentów. W roku 1990 udostępniłem na użytek publiczny wszechobecne dzisiaj kwasy alfa-hydroksylowe AHA. Przyśpieszają one naturalne procesy wymia­ny skóry. Dzięki usuwaniu martwych, suchych komórek z powierzch­ni skóry, produkty nawilżające stają się łatwiej przyswajane przez skó­rę, która natychmiast staje się gładsza. Kwasy owocowe pozostają waż­ną częścią mojego programu dla większości typów skóry i będzie jesz­cze o nich mowa w tym blogu.

Początkowo opracowane przez mnie receptury, były dostępne tylko dla pacjentów znajdujących się pod moją opieką. Później moje do­świadczenie w stosowaniu kwasów AHA u tysięcy pacjentów i klien­tów gabinetu odnowy biologicznej oraz obserwowanie, w jaki sposób złuszczanie poprawia stan skóry, przekonało mnie do opracowania linii produktów opartych na kwasach alfa-hydroksylowych. W 1990 roku wprowadziłem AHA do przemysłu profesjonalnej pielęgnacji skóry produktami domowej pielęgnacji, które obecnie są wykorzystywane w standardowych zabiegach. Dzięki kwasom alfa-hydroksylowym za­biegi kosmetyczne twarzy wywołujące dobre samopoczucie stały się kuracjami z prawdziwego zdarzenia.

Program całościowy

Program zapobiegający starzeniu, który opracowałem, jest programem całościowym. Rozumiem przez to, że łączy on w sobie

  • zajmowanie się powierzchniowymi, spędzającymi sen z powiek, oznakami starzenia,
  • wewnętrzne wzbogacanie organizmu substancjami potrzebnymi do utrzymywania właściwej dla zdrowia równowagi wodnej, pobu­dzanie wzrostu nowych komórek oraz odbudowywanie podstawo­wych struktur skóry,
  • ograniczanie wpływu negatywnych emocji i napięć na skórę i ciało.

Badania kliniczne wykazują, że każdy krok mojego programu oferu­je jedyne w swoim rodzaju wymierne korzyści – wyniki tych badań będę przedstawiał w następnych rozdziałach. Dzienna pielęgnacja po­lega na czynnościach, które należy wykonać rano i wieczorem, a wszystko to zawarłem w formie nietrudnej do naśladowania. Produk­ty wykorzystywane do tej pielęgnacji są takie same, jak te, które prze­pisuję pacjentom, używam w moim gabinecie odnowy biologicznej oraz rozprowadzam wśród kosmetyczek całego kraju. Ponieważ sam opracowałem te specyfiki i wypróbowałem je, mam pewność, że są skuteczne. Firmy kosmetyczne nie dzielą się z nami opracowaniami na temat swoich produktów, dlatego nie uświadamiamy sobie, że jeśli dwa specyfiki zawierają te same składniki, to wcale nie muszą być iden­tyczne; zdarzają się znaczne różnice w ilości ingrediencji. Równie istotny jest sposób łączenia składników. Warto poeksperymentować, żeby znaleźć najlepszy preparat.

Opracowałem również i opatentowałem suplementy zawierające niezbędne składniki odżywcze w ilościach, które, jak stwierdziłem, są najskuteczniejsze i bezpieczne. Należy jednak pamiętać, że suplemen­ty nie są tak obwarowane przepisami jak lekarstwa, więc produkty róż­nych marek mogą różnić się pod względem jakości. Zalecam korzysta­nie z produktów znanych firm. Istotne jest również, żeby w przypadku przyjmowania jakiś leków lub jakichkolwiek kłopotów ze zdrowiem, ustalić z lekarzem rodzinnym, czy zażywanie danego suplementu nie wejdzie w niebezpieczne dla organizmu interakcje.

Stosując się do zaleceń mojego programu, można zupełnie natural­nie cofnąć czas. Jedna część programu wspomaga odbudowę kolage­nu. Kolejna poprawia nawodnienie. Jeszcze inna skupia się na ochro­nie przed promieniowaniem słonecznym. Całość jest ściśle ze sobą powiązana, co oznacza, że działanie wszystkich części w ramach pro­gramu jest skuteczniejsze, niż byłoby w przypadku stosowania każdej z nich oddzielnie.

Aby osiągnąć to, co nazywam wiecznie młodą twarzą, twarzą, któ­ra jest młodzieńcza i naturalna, a jednocześnie ma wyraz i charakter, należy jedynie przestrzegać prostych zabiegów porannych i wieczor­nych, jeść według zdrowej dla skóry diety i znaleźć trochę czasu na odpoczynek. Niestety, prostota mojego programu kusi niektórych, by pójść na skróty, zwłaszcza jeśli chodzi o organizowanie czasu na za­bieg kosmetyczny twarzy czy zdrowsze jedzenie. To prawda, że jeśli bazujemy na fast foodach i mrożonkach, to wydaje nam się, że robie­nie zakupów i przygotowywanie świeżego jedzenia zabiera dużo cza­su. Z mojego doświadczenia wynika, iż z tygodnia na tydzień robi się to wszystko sprawniej, a młodszy wygląd i lepsze samopoczucie spra­wiają, że z pewnością uznamy taką inwestycję za trafioną. Dlatego w przypadku pokusy ominięcia jakiejś składowej programu, warto rozważyć: czy nadeszła pora, żeby zadbać o siebie równie troskliwie jak dbamy o innych?

Zadbaj o siebie pod każdym względem

Tempo i oznaki starzenia się skóry w dużym stopniu zależą od tego, jak o siebie dbamy, zarówno od wewnątrz, jak i na zewnątrz. Te same kro­ki, które podejmiemy natychmiast, by zacząć zmieniać swoją skórę, poprawią także stan zdrowia organizmu. Włączam troskę o ciało w swój program, ponieważ skóry i organizmu nie można oddzielać, tak jak nie można traktować oddzielnie umysłu i ciała. Przecież skóra jest największym organem ciała i zarazem jedynym widocznym odzwier­ciedleniem stanu zdrowia organizmu.

Program nie jest skomplikowany. W istocie większość ludzi zdumie­wa jego prostota i krótki czas, jakiego wymaga.

-    Nie licząc chwil, które spędzam pod prysznicem, poranne zabiegi zajmują mniej niż pięć minut – twierdzi Linda, trzydziestojednoletnia dyrektorka marketingowa, która odłożyła swoją karierę na później, do czasu gdy odchowa dzieci, będące w wieku ośmiu, sześciu i dwóch lat. Żonglerka harmonogramem programu przypomina jej czasy zabiega­nego dyrektorowania i sprawia, że czuje się ekspertem w wielozadaniowości.

-    Najpierw nawilżanie: myję twarz, biorąc prysznic. Gdy tylko wy­chodzę z wanny, rozpylam na twarzy tonik, aplikuję odmładzające serum zawierające przeciwutleniacze, osuszam ciało ręcznikiem i szo­ruję zęby, podczas gdy serum wnika w skórę. Następnie łykam suple­menty – i już, kończę i opuszczam łazienkę.

Linda ma w samochodzie filtr przeciwsłoneczny i rozdziela go szczodrze, czy słońce czy deszcz, podczas gdy dzieci zapinają pasy, sa­dowiąc się w drogę do szkoły. (Nauczyły się już stosować krem prze­ciwsłoneczny po umyciu twarzy).

- Poranna rutyna już tak weszła mi w krew, że nawet o niej nie my­ślę – mówi.

Pod koniec dnia, zaraz po kolacji Linda oddaje się wieczornym za­biegom, tak że jeśli zaśnie podczas czytania dzieciom, jak to się jej czę­sto zdarza, to nie ma możliwości, żeby opuściła drugą część dziennego programu.

Co miesiąc, pod moim okiem, w centrum odnowy biologicznej Lin­da stosuje na twarz głębokie nawilżanie witaminą C w ampułce, aby in­tensywnie odżywić skórę przeciwutleniaczami. Takie gabinetowe kura­cje to również godzina tylko dla niej. Odprężenie rozpieszczaniem pomaga także jej skórze. Jak to wyjaśnię w rozdziale czternastym, je­stem przekonany, że rozluźnienie i dotyk podczas masażu lub zabiegu kosmetycznego twarzy to podstawowe antidotum na kaskadowe skutki uboczne związane ze stresem widoczne na skórze.

Nie ma jednego zabiegu, który odwróciłby wszystkie zmiany starcze zapisane w naszych twarzach. Nie sprawi tego ani peeling, ani solidny lifting twarzy, ani nawet mój ulubiony przeciwutleniacz i ochrona przed promieniowaniem słonecznym w jednym – owoc granatu. To, co przynosi efekty, to kompletny, całościowy program, który zajmuje się WSZYSTKIMI przyczynami owych zmian. Dzięki przywracaniu skó­rze naturalnego środowiska, wszystkie jej poziomy – od najgłębiej położonej warstwy tłuszczu do znajdującej się na samym wierzchu warstwy komórek skórnych – są w pełni nawilżone i chronione od dal­szych zniszczeń.

W procesie odżywiania, naprawiania i chronienia swojej skóry, przywracamy jednocześnie zdrowie ciału. Pomyślmy o tym. Komórki naszych organów wewnętrznych, podobnie jak te składające się na skó­rę, potrzebują stałych dostaw tlenu, wody i substancji odżywczych. Komórki serca, wątroby, mózgu i skóry mają podobne potrzeby, któ­rych, jestem o tym przekonany, nie dostarcza jedzenie spożywane przez większość nas.

Na przykład, podczas naprawiania i odmładzania tkanki łącznej, która odpowiada za sprężystość skóry, wzmacniamy również kondycję tkanki łącznej w naczyniach krwionośnych, nerwach, ścięgnach oraz stawach. Zahamowanie ognisk zapalnych skóry zmniejsza jednocześ­nie stany zapalne w naczyniach krwionośnych, które zaopatrują serce i mózg. Każda komórka zaś musi być porządnie nawadniana, jeśli ma spełniać swoje funkcje. To dlatego właśnie uważam, że takie ważne jest przyjmowanie nawadniających suplementów diety, takich jak kwa­sy tłuszczowe.