Archive for Maj, 2012

Szersze spojrzenie na ciało

Medycyna wschodnia od dawna uznaje wpływ emocji na organizm, a podejście typu umysł-ciało, które jest nierozerwalnie związane z me­dycyną chińską czy hinduską, stopniowo przeniknęło do tak zwanej medycyny holistycznej praktykowanej na Zachodzie. Tradycyjni, alopatycznie (a więc konwencjonalnie) wykształceni, lekarze z pewnymi oporami akceptowali większość z tych alternatywnych praktyk, nie­mniej ów brak aprobaty nie miał wielkiego wpływu na to, co rzeczywi­ście ludzie robią, żeby poprawić stan swego zdrowia i samopoczucia. Kilkanaście lat temu przeprowadzono sondaż, który wykazał, że Ame­rykanie odwiedzają lekarzy – zwolenników nowego podejścia – wielo­krotnie częściej niż swego lekarza pierwszego kontaktu. Od lat dzie­więćdziesiątych ubiegłego wieku mnóstwo szkół medycznych w Ame­ryce otworzyło wydziały „medycyny komplementarnej”, co ma na ce­lu włączanie w program studiów niektórych nietradycyjnych praktyk w rodzaju akupunktury czy homeopatii.

Badania naukowe dowodzą, że niepokój, napięcie, depresja i strach mogą wpływać na zdrowie. Prace nad zapaleniem dziąseł, na przykład, wykazały, że kiedy ludzie żyją w stresie finansowym i brakuje im moż­liwości poradzenia sobie z tym obciążeniem, podwaja się ryzyko wy­stąpienia infekcji i zapalenia dziąseł. Dlaczego skóra, która zbudowa­na jest z bardzo podobnego rodzaju tkanki nie miałaby reagować na niepokój, napięcie czy depresję?

Inne badania wykazały, że depresja jest połączona z kiepskimi wy­nikami operacji serca i kręgosłupa. Strach, niepokój, depresja utożsa­miane są również ze zwiększonym bólem pooperacyjnym po zabie­gach dziąseł. A w kilku pracach stwierdzono, że stresujące wydarzenia w życiu mogą się przyczynić do wystąpienia trądziku i suchej, swę­dzącej skóry.

Nikogo już nie dziwi publikowanie w prestiżowych, poddanych oce­nie środowiska naukowego czasopismach medycznych badań potwier­dzających rezultaty, na poziomie molekularnym, niektórych praktyk nietradycyjnych. W badaniach dotyczących hipnozy po nadmiernym opalaniu, na przykład, duńscy badacze dowiedli, że pacjenci byli w sta­nie obniżać przepływ krwi w skórze, który normalnie wzrasta podczas stanu zapalnego. W innych badaniach, naukowcy z Uniwersytetu Cornella odkryli, że stres i niedostatek snu u kobiet nie tylko podnosił po­ziom hormonów stresu w organizmie, czego się spodziewali, ale rów­nież miał negatywny wpływ na funkcje ochronne skóry i zwiększał utratę przez nią wody.

Związek między umysłem a skórą

Skóra jest narządem czuciowym i jednocześnie płaszczem ochronnym naszego organizmu. Jest bogato wyposażona w nerwy, które sygnalizu­ją dotyk i temperaturę, uruchamiają i uspokajają gruczoły potowe, a także ostrzegają, żeby cofnąć się przed czymś nieprzyjemnym i pod­dać czemuś, co wydaje się dobre. Skóra wykrywa niuanse w naszym środowisku i przesyła informacje do mózgu.

Skóra może także odzwierciedlać wiadomości przekazywane przez system nerwowy przez coś, co badacze z Uniwersytetu Harvarda na­zwali siecią nerwowo-odpornościowo-skórno-hormonalną (NICE – neuro-immuno-cutaneous-endocrine network). Odkrycie tej sieci po­twierdza, że funkcja nerwów, system odpornościowy, wewnątrzwydalnicze czynności gruczołów (system hormonalny) oraz zdrowie skóry są wzajemnie powiązane. Jeśli coś źle działa w którejś z części tej sieci, to będzie miało to wpływ także na inne jej sfery. Innymi słowy, jest to związek pomiędzy umysłem i skórą, który odzwierciedla zarówno zdrowie, jak i chorobę.

Dwukierunkowa komunikacja w obrębie tej sieci jest natury che­micznej – hormony, białka, czynniki wzrostu oraz neuroprzekaźniki (neurotransmitery) przenoszą sygnały. Jako grupa te związki chemicz­ne określane są jako neuropeptydy. Na przykład, badania na szczurach laboratoryjnych i na ludziach wykazały, że jest bezpośredni przekaz w skórze pomiędzy komórkami odpornościowymi, komórkami Langerhansa i nerwami. Rozpoznanie substancji chemicznych, czyli neuropeptydów, które przenoszą te wiadomości, utwierdziło naukowców w przekonaniu, że istnieje związek pomiędzy umysłem i ciałem wi­doczny w skórze.

Oczywiście, osoby cierpiące na rozmaite dolegliwości skórne nie od dziś wiedzą, że istnieje powiązanie między tym co, czują, zwłasz­cza jeśli chodzi o stres, a stanem skóry – trądzikiem, opryszczką, wy­kwitami skórnymi, trądzikiem różowatym i łuszczycą. Jedna trzecia respondentów uważała, że stres jest przyczyną okresowych rozkwitów ich chorób.

Czytelnicy z pewnością doświadczyli związku między umysłem i skórą w zdrowy sposób. Czyż nie przytrafia się nam dostać wypieków z podniecenia? Czy nie oblewamy się zimnym potem, gdy coś nas przeraża? Czy włosy nigdy nie stanęły nam dęba, gdy coś dotknęło nas emocjonalnie? Czy nie wiemy, jak to jest spiec raka z zażenowania? Te reakcje skórne w mieszkach włosowych, naczyniach krwionośnych i gruczołach potowych są uruchamiane, kiedy coś wywrze wpływ na umysł i uczucia.

Całościowa pielęgnacja skóry

Kiedy ktoś życzy mi udanego dnia, myślę sobie: jasne, że będzie udany; dlaczego miałby być nieudany, skoro może być udany!

Kiedy spoglądamy w lustro, oko być może skupia się na kurzych łapkach, marsie pomiędzy brwiami, kilku obwisłych podbródkach, na cętkowanej lub ziemistej cerze, brązowych plamach czy rozszerzonych naczyniach krwionośnych. Gdyby na tę twarz spojrzał lekarz, prawdo­podobnie dostrzegłby to samo. Jednak zauważyłby również, czy jeste­śmy źli i wrogo nastawieni, czy też szczęśliwi i przyjaźni. Nie uszłoby jego uwagi to, czy jesteśmy zdenerwowani, czy spokojni; znudzeni ży­ciem, czy wciąż w nie zaangażowani z całą pasją; kochani i kochający czy osamotnieni i smutni.

Jako dermatolog właśnie w ten sposób patrzę na ludzi. Przyglądając się ich skórze, przepisuję odpowiednie zalecenia, aby uzdrowić ją za­równo od wewnątrz, jak i zewnętrznie, a także, by odjąć jej lat. Wiem jednak, że nawet jeśli sprawię, że skóra będzie idealna i młodzieńcza, to są inne aspekty życia – i zdrowia – które będą miały wpływ na to, jak zadowalająco będzie się starzeć skóra. Aspekty te stanowią miesza­ninę życia uczuciowego, społecznego oraz duchowego.

Połączenie troski o wewnętrzne dobre samopoczucie z odpowiednią wewnętrzną i zewnętrzną pielęgnacją skóry jest tym, co nazywam ca­łościową pielęgnacją skóry. Jestem przekonany, że należy uważać na wszystkie czynniki, które mają wpływ na skórę, jeśli chce się być pięk­nym i promieniować radością życia.

 

Uważam, że doskonały wygląd jest uzależniony od prawidłowej pra­cy serca. Ważna jest zdrowa wątroba. Każdy neuron w mózgu musi tra­fiać bezbłędnie do celu. Nie bez znaczenia jest także pozytywne podej­ście do życia, przepełnione miłością stosunki z innymi ludźmi i podcho­dzenie z pasją do tego, co się robi. Jestem gorącym zwolennikiem cało­ściowego podejścia do zdrowia. Nie można sobie wybrać jakiegoś czynnika zdrowia, należy zwracać uwagę na wszystkie jego przejawy.

Tak. Można się pozbyć zmarszczek. Można pokonać wolne rodniki i stany zapalne. Można nawodnić skórę do tego stopnia, że będzie na­wilżona, miękka i sprężysta. Jednak całe to odmładzanie okaże się nie­wystarczające – i nie będziemy odczuwać satysfakcji z dokonującej się poprawy – jeśli nie potrafimy nakreślić wizji naszego zdrowia.

Powyższe wywody można łatwo odrzucić jako filozofię jednego człowieka, ale podobnie jak w przypadku innych koncepcji zdrowot­nych, których autorem byłem przez ostatnie trzydzieści lat, badania na­ukowe w zakresie wielu dyscyplin potwierdzają niezbicie moje do­świadczenia dermatologiczne.

Suplementy to ubezpieczenie

Czytelnik z pewnością zdaje sobie sprawę równie dobrze jak ja, że naj­lepsza dieta zarówno dla organizmu, jak i dla skóry składa się z dużych ilości świeżych warzyw, zieleniny i owoców, tłustych ryb morskich, grochu i fasoli bogatych w błonnik oraz zdrowych tłuszczów. Od lat za­chęcam klientów i pacjentów, którzy chcą odwrócić zmiany, jakie za­chodzą w ich skórze wraz z upływem lat, by odżywiali się w ten spo­sób. Dzisiaj badania naukowe potwierdzają, że miałem rację. Ludzie jedzący dużo zieleniny i fasoli mają mniej zmarszczek niż ci, którzy je­dzą dużo przetworzonych, wysokotłuszczowych pokarmów z rafino­wanymi węglowodanami. Trudno jednocześnie nie być realistą – wiem, jak pełne pośpiechu i napięć jest nasze życie.

Jestem przekonany, że aby utrzymać najkorzystniejszy poziom na­wodnienia w całym organizmie, błony komórkowe i tkanki łączne mu­szą być zaopatrywane we wszystkie składniki pokarmowe, jakie są im potrzebne. Zatem suplementy substancji nawilżających, przeciwzapal­nych, zapobiegających utlenianiu oraz budujących kolagen są niezbędne.

 

Suplementy specjalnych potrzeb

Tak samo jak istnieją różne zewnętrzne zabiegi lecznicze na poszcze­gólne dolegliwości skórne, tak mamy również wewnętrzne suplementy skierowane na specjalne potrzeby. Na przykład witamina A stabilizuje wytwarzanie nadmiaru komórek skórnych wewnątrz mieszków włoso­wych, które zatykają pory skórne. Witaminy B1 B2, B3 i B6 biorą udział we wzroście komórek i ich naprawie, cynk zaś zmniejsza stany zapal­ne trądziku. Polecam uwadze przeciwutleniacze, takie jak wyciąg z pe­stek winogron, ponieważ zapalenie wywołane trądzikiem jest także od­powiedzialne za pojawienie się wolnych rodników. Podczas doświadczeń na trzynastu osobach z trądzikiem, niezależne laborato­rium stwierdziło, że wszyscy badani wykazali pięćdziesięciopięciopro- centowy spadek w liczbie zmian trądzikowych po czterdziestu dwóch dniach przyjmowania suplementu mojego autorstwa, przeznaczonego dla cierpiących na trądzik.

Kobietom, których kłopoty ze skórą związane są z menopauzą, ra­dziłbym dodatkowo zwrócić uwagę na suplementy kojące stargane ner­wy i zapobiegające bezsenności z obowiązkową glukozaminą zwięk­szającą wytwarzanie kolagenu.

Skóra osób żyjących w wyjątkowym stresie, przepracowanych lub stosujących zbyt wiele kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych sko­rzysta na zastrzyku silnych substancji odżywczych. Polecałbym cały wachlarz witamin B, glukozaminę oraz aminokwasy na pobudzenie na­prawy i odbudowy. Również antyoksydanty – witaminę C, koenzym Q10, granat i dwa najnowsze, które wzbudzają niemałe zamieszanie w środowisku naukowym, czyli oregano i kurkumę. Zwalczają one nad­miar wolnych rodników, na które jest narażona, skóra „miejska”. Cynk przynosi ulgę w stanach zapalnych. Podstawowe kwasy tłuszczowe po­magają w naprawie i nawodnieniu błon komórkowych.

Pomóc skórze zatrzymać wodę

W miarę jak rozchodzi się wiedza o korzystnym wpływie kwasów tłuszczowych omega-3 zawartych w rybach morskich na zapobieganie cho­robom serca i nowotworom Amerykanie stają się narodem zjadaczy łososia. Podczas gdy urodzeni w czasie powojennego wyżu demogra­ficznego coraz szybciej siwieją i coraz większą uwagę przywiązują do profilaktyki chorób serca, omega-3 staje się witaminą C naszego wieku. Opublikowano około czterdziestu książek propagujących korzyści pły­nące ze pozyskiwania i stosowania omega-3. Biuletyny zdrowotne, ga­zety i czasopisma nieustannie zalewają czytelników informacjami na te­mat sposobów wzbogacania codziennej diety w omega-3.

Zainteresowanie kwasami tłuszczowymi omega-3 jest spowodowa­ne faktem, że obniżają one cholesterol i stany zapalne związane z cho­robami serca, poprawiają przekazywanie impulsów w obrębie mózgu i chronią przed rakiem. Zgadzam się, że spożywanie dużej ilości ryb zimnowodnych (łososia, makreli, śledzi i sardynek), oleju z orzecha włoskiego, siemienia lnianego czy w ogóle dieta śródziemnomorska oparta na oliwie z oliwek zamiast masła jest idealnym sposobem nie tylko na dostarczanie organizmowi omega-3, ale również innych nie­zbędnych kwasów tłuszczowych. Wiedząc jednak, jak trudno jest za­pewnić sobie stały dopływ odpowiedniej dawki jakiegokolwiek skład­nika odżywczego, zalecam zażywanie suplementu podstawowych kwasów tłuszczowych dwa razy dziennie. Ostatecznie przecież w ba­daniach klinicznych, które udowodniły korzyści płynące dla zdrowia z kwasów tłuszczowych omega-3, używano tabletek, a nie ryb, aby do­starczyć znormalizowanych dawek.

Suplement kwasów tłuszczowych omega-3 jest zabezpieczeniem na te dni, w których nie jemy ryby, oraz pozwala na nieustanne przeciw­działanie stanom zapalnym występującym w dowolnym miejscu ciała.

Jestem także przekonany, że ponieważ kwasy tłuszczowe są nieroze­rwalnie związane z błonami otaczającymi komórki, więc zapewnianie organizmowi pełnego zaopatrzenia w kwasy tłuszczowe utrzymuje in­tegralność ścian komórkowych. Czytelnicy są już świadomi, silna ścia­na komórkowa oznacza, że komórka nie traci wody.

W skład większości rybnych kapsułek i płynów wchodzą dwa wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3: kwas eikozapentaenowy (EPA) i kwas dokozaheksaenowy (DHA). Przeciętny suplement zawie­ra osiemnaście procent EPA i dwanaście procent DHA. Oba te omega-3 wywierają silny skutek przeciwzapalny i utrzymują w równowadze sprzyjające zapaleniom kwasy tłuszczowe omega-6. Żeby jednak za­pewnić sobie kwas tłuszczowy omega-3 zwany kwasem linolowym, trzeba zajadać zieleninę z olejem z orzechów włoskich, siemię lniane, olej canola, chociaż niektóre suplementy omega-3 zawierają również kwas linolowy.

Standardowa dawka omega-3 w kapsułkach z rybim tłuszczem nie powinna powodować żadnych efektów ubocznych, jednak w przypad­ku wystąpienia biegunki, mdłości lub niesmaku w ustach, należy zmniejszyć dzienną dawkę.

Warto pomyśleć o suplementach z lecytyną, fosfatydylcholiną i choliną, aby mieć pewność ich udziału w diecie. Co prawda, rzadko się słyszy o niedoborach tych substancji, a organizm sam je wytwarza, nie­mniej uważam, że stały dopływ tych podstawowych składników budu­jących błony komórkowe gwarantuje szybką naprawę uszkodzeń ścian komórkowych w przypadku stanu zapalnego czy działalności wolnych rodników.

Efekty uboczne są rzadkie, więc chociaż multiwitamina czy witami­na B-kompleks, którą już przezornie łykamy, może zawierać te sub­stancje odżywcze, to kolejny suplement nie powinien sprawić żadnych kłopotów, a może polepszyć pamięć. Jednakowoż każdą decyzję o uzu­pełnieniu diety suplementami należy uzgodnić z lekarzem.

Budowniczy młodości – pigułka za zmarszczki

Kiedy w roku 1996 opracowywałem przywracający młodość suple­ment kolagenowy, miałem na celu połączenie kilku składników prze­ciwdziałających starzeniu i stworzenie wewnątrz organizmu idealnych warunków do powstawania kolagenu. Przez utrzymywanie integralno­ści kolagenu i innych tkanek łącznych można też zapobiec nadmiernej utracie wody. Do zachowania w dobrej kondycji zdrowego kolagenu i elastyny wykorzystałem antyoksydanty i przeciwzapalne substancje odżywcze, włączając również podstawowe składniki budujące fibroblasty, aby zapewnić powstawanie nowych włókien. Dodałem także pewne minerały wspierające wzrost tkanki łącznej i chroniące fibroblasty przed urazami. Poza witaminami A, B6, C i E oraz beta-karotenem, który jest w ciele zamieniany w witaminę A, formuła zawiera:

  • Niacynamid, pochodną niacyny, czyli witaminy B3, która jest po­trzebna komórkom do przemiany innych składników pokarmo­wych, na przykład kwasów tłuszczowych czy aminokwasów.
  • Cynk, niezbędny pierwiastek śladowy biorący udział w wytwarza­niu białek i błon komórkowych. Cynk współpracuje również z na­turalnym przeciwutleniaczem w formie enzymu dysmutazą ponad- tlenkową (SOD) w celu unieszkodliwienia wolnych rodników; ma także właściwości przeciwzapalne.
  • Selen, podstawowy pierwiastek śladowy i silny przeciwutleniacz.
  • Miedź, podstawowy pierwiastek śladowy, który przyczynia się do wzmocnienia kolagenu.
  • Glukozaminę, podstawową część składową glikozaminoglika- nów (GAG), które odżywiają fibroblasty wytwarzające kolagen i elastynę.
  • Wyciąg z pestek winogron, proantocyjanidynę oligomeryczną, ta­ką jak granat, który ochrania podstawowe organy przed uszkodze­niami ze strony wolnych rodników.
  • Aminokwasy, podstawowe części składowe białek potrzebnych do budowy kolagenu i elastyny.
  • Kwercetynę, flawonoid, który działa jak przeciwutleniacz i czyn­nik przeciwzapalny. Wspólnie z witaminą C buduje tkankę łączną.

Badania przeprowadzone przez niezależne laboratoria potwierdziły skuteczność moich receptur. U kobiet przyjmujących pigułkę o powyż­szym składzie dwa razy dziennie, statystycznie nastąpiło trzydziesto- czteroprocentowe wygładzenie zmarszczek i bruzd oraz osiemnasto- procentowy wzrost elastyczności w ciągu pięciu tygodni.

Inne badanie wykonane przez niezależne laboratorium potwierdziło moje przekonanie, że korzyści z suplementów zawierających substan­cje budujące kolagen nie są ograniczone do twarzy. Trzydziestu sied­miu kobietom podawano przez osiem tygodni opracowane przeze mnie tabletki, podczas gdy druga grupa zażywała placebo. Kobiety z drugiej grupy, w przeciwieństwie do pozostałych, miały znaczny spadek ela­styczności skóry na udach. Oprócz tego, że żadna z kobiet wypróbowujących moje specyfiki nie straciła na wadze, to odnotowano siedem- dziesięcioośmioprocentowy wzrost jędrności ich ud. Zauważono także trzynastoprocentową poprawę wygładzenia celulitu oraz dwudziesto- procentowe polepszenie konsystencji skóry. Rozstępy również zmala­ły, zmniejszając swą długość o dwadzieścia cztery procenty. Chociaż wciąż nie mamy lekarstwa na rozstępy, to badania te udowodniły, że można je przynajmniej ograniczyć za pomocą suplementów z substan­cjami budującymi kolagen.

Jestem przekonany, że zapewnienie organizmowi wszystkich skład­ników odżywczych, jakich potrzebuje do budowy tkanki łącznej, wpły­wa korzystnie nie tylko na skórę. W istocie, wielu ludzi cierpiących na artretyzm zażywa budującą kolagen glukozaminę, co poprawia rów­nież kondycję ich stawów. Praca opublikowana w brytyjskim czasopi­śmie medycznym „The Lancet” ujawnia, że ludzie przyjmujący dzien­ną dawkę tysiąca pięciuset miligramów glukozaminy, odczuwali od dwudziestu do dwudziestu pięciu procent mniej bólu niż ci dostający placebo. Zdjęcia rentgenowskie stawów wykazały, że artretyzm albo pozostał taki sam albo uległ poprawie, natomiast u osób, którym poda­wano placebo, nastąpiła utrata chrząstek. Na obecnym etapie możemy jedynie przypuszczać, że glukozamina, aminokwasy i inne budujące kolagen substancje odżywcze poprawiają stan tkanki łącznej w całym organizmie. Jednak według mnie, wydaje się rozsądne założyć, że sko­ro substancje te oddziałują korzystnie na tkankę łączną i chrząstki, to kondycja mięśni, naczyń krwionośnych i innych narządów również ulega poprawie.

Zwiększamy zasoby przeciwutleniaczy

Na podstawie obserwacji moich pacjentów twierdzę z całą mocą, że dostarczanie skórze dodatkowych przeciwutleniaczy pomaga zahamo­wywać widoczne oznaki starzenia. Formuła, jaką opracowałem, pole­ga nie tylko na zwiększeniu dawki witaminy C – chociaż jest to jeden z jej podstawowych składników. Mój suplement z antyoksydantami to raczej mieszanka substancji odżywczych i roślin leczniczych, które mogą mieć większą moc ochrony wszystkich warstw skóry przed sta­nami zapalnymi i uszkodzeniami ze strony wolnych rodników niż któ­rykolwiek ze składników oddzielnie. Ta synergiczna formuła łączy po­nad dwadzieścia pięć składników zwalczających zmarszczki. W jej skład, oprócz silnej mieszanki takich przeciwutleniaczy, jak witaminy A, E oraz karotenoidy, wchodzą:

  • Wyciąg z pestek winogron, proantocyjanidyna oligomeryczna, ta­ka jak granat, który ochrania podstawowe organy przed uszkodze­niami ze strony wolnych rodników.
  • Kwercetyna, flawonoid, który działa jak przeciwutleniacz i czyn­nik przeciwzapalny. Wspólnie z witaminą C buduje tkankę łączną.
  • Silymarin, przeciwutleniacz pochodzący z ostropestu, który pobu­dza do pracy wątrobę.
  • Miłorząb japoński, przeciwutleniacz szczególnie aktywny w mózgu.
  • Cynk, niezbędny pierwiastek śladowy biorący udział w wytwarza­niu białek i błon komórkowych. Cynk współpracuje również z na­turalnym przeciwutleniaczem w formie enzymu – dysmutazą ponadtlenkową (SOD)
  • Lecytyna, syntetyczna kuzynka witaminy B, podtrzymująca błonę komórkową.
  • Cysteina, aminokwas, który wspiera budowę kolagenu.
  • Miedź, podstawowy minerał śladowy wzmacniający powstawanie kolagenu.
  • Żółty szczaw (Rumexpatentia), roślina zmniejszająca stany zapalne.
  • Przewiercień (Bupleurum), roślina lecznicza usprawniająca pracę wątroby.
  • Korzeń goryczki (Radix gentianae), roślina lecznicza wspierająca funkcje wątroby.
  • Mirra, zastygnięta żywica balsamowców poprawiająca krążenie.
  • Owoce głogu, źródło witaminy C
  • Dziki jam, który zawiera hormony przetwarzane przez organizm na hormony o właściwościach przeciwzapalnych.
  • Korzeń prawoślazu lekarskiego zmniejszający stany zapalne.

Warto codziennie dostarczać organizmowi pozycje z powyższej li­sty. Proszę zatem sprawdzać skład przyjmowanych suplementów i w razie potrzeby uzupełniać go odpowiednimi substancjami. Zalecam także przyjmowanie dwa razy dziennie dawki trzydziestu miligramów koenzymu Q10, jeśli nie wchodzi on w skład stosowanej multiwitaminy czy innego suplementu (w rozdziale szóstym omówiłem ten silny przeciwutleniacz). Osoby biorące L-karnitynę powinny zażywać mniej koenzymu Q10.

Na początek multiwitamina

Większość preparatów multiwitaminowych zawiera sto procent lub więcej dziennej wartości witaminy A, B, (tiaminy), B2 (ryboflawiny), B3 (niacyny), B6, B12, C, D i K. Niektóre produkty oprócz witamin za­wierają takie minerały, jak wapń, których jednak może nie być wystar­czająco dużo na zaspokojenie specyficznych potrzeb danej osoby. Na przykład, przeciętny preparat multiwitaminowy ma w swoim składzie od czterdziestu do stu sześćdziesięciu miligramów wapnia, ale może się okazać, że kobieta po menopauzie lub mężczyzna po sześćdziesią­tym piątym roku życia potrzebują go aż dziesięć razy więcej.

Dobrze odżywieni, ale niedożywieni

Eksperci do spraw żywieniowych przyznają, że wiele osób, odżywia­jąc się z rozmysłem i świadomością, co jest wartościowe, a co nie, wcale nie zapewnia sobie dobrego zdrowia. Jest mało prawdopodob­ne, żeby u kogoś rozwinął się szkorbut, beri-beri czy inne choroby związane z niedoborem pewnych substancji odżywczych, ale istnieje zagrożenie tak zwanego niedowitaminizowania – niedostatecznych zasobów witamin. Natomiast spożywanie niewystarczających ilości pewnych witamin i minerałów zwiększa niebezpieczeństwo zachoro­wań na raka, choroby serca, osteoporozę oraz wystąpienia przedwczes­nego starzenia skóry.

Dochodzi do sytuacji, w których nierzadko bywamy przekarmieni, lecz niekoniecznie jesteśmy dobrze odżywieni. Zgodnie z pewnym raportem, większość kobiet nie spożywa wystarczających ilości wita­miny B, połowa społeczeństwa zaś zjada mniej witaminy E i A niż przewiduje zalecana dzienna dawka obu tych ważnych dla zdrowia skóry substancji. Na przykład jedna trzecia Amerykanów nie dostar­cza organizmowi wystarczających ilości witaminy C, która jest nie­zbędna do zwalczania wolnych rodników i wytwarzania kolagenu. W zagrożonej awitaminozą grupie są kobiety w wieku rozrodczym, wegetarianie, ludzie powyżej sześćdziesięciu lat, osoby stosujące die­ty odchudzające oraz osoby przyjmujące pewne lekarstwa lub ci, którzy wypijają więcej niż dwa napoje alkoho­lowe dziennie.

Nawet jeśli przykładamy sporo wysiłków, żeby zdrowo się odży­wiać, to może się zdarzyć, że nie dostarczymy organizmowi wszyst­kich składników pokarmowych, które powinniśmy uzyskać z pożywie­nia, zgodnie z tabelami żywieniowymi. Nawet od dwudziestu do trzydziestu procent tych Amerykanów, którzy skrupulatnie przestrzega­ją spożywania zalecanych pięciu porcji owoców i warzyw dziennie mogą nie pozyskać tych witamin i minerałów, które, jak sądzą, zapew­nia ich zdrowe jedzenie. Ilość witamin, jaką można pozyskać z poży­wienia, zależy od miejsca, w którym urosły, ich świeżości, sposobu przechowywania i przyrządzenia z nich posiłku. Na przykład, jeśli pod­grzewamy jedzenie przed posiłkiem przez dwie godziny, to będzie w nim o dziesięć procent mniej witaminy C, folianu i witaminy B6. Za­pracowani gotujący z kilkudniowym wyprzedzeniem i przechowujący posiłki w lodówce, żeby odgrzać je w odpowiednim czasie, muszą li­czyć się z tym, że w warzywach i owocach będzie o trzydzieści procent mniej witaminy C i folianu, niż gdyby zjedli świeże. Kto je warzywa i owoce pochodzące z ekologicznych upraw? Zostało udowodnione, że zawierają one więcej substancji odżywczych, niż te wyhodowane w konwencjonalny sposób. Na przykład, pomarańcze wyhodowane na­turalnymi metodami zawierają aż do trzydziestu procent witaminy C więcej niż te dwa razy większe, nieorganiczne.

Poza tym także istnieją sytuacje lub warunki, które wpływają na możliwą do przyswojenia ilość. Na przykład, jak wykazują badania, jedna na pięć osób powyżej sześćdziesiątego roku życia ma zbyt ma­ło kwasu (soku) żołądkowego umożliwiającego jej wchłanianie wita­miny B12 z pożywienia. Kobiety powyżej pięćdziesiątego roku życia potrzebują podwójnej ilości witaminy D w porównaniu z tym, co wy­starczało im, gdy były młodsze. Nawet pijąc mleko wzbogacone wi­taminą D, zapewniamy sobie zaledwie jedną czwartą ilości potrzeb­nej do przyswajania wapnia na każdą filiżankę. Co do wapnia, to kobiety powyżej pięćdziesiątego, a mężczyźni powyżej sześćdziesią­tego piątego roku życia potrzebują od tysiąca dwustu do tysiąca pię­ciuset miligramów tego pierwiastka dziennie. Obecnie prestiżowa amerykańska Akademia Nauk zaleca, żeby kobiety w wieku rozrod­czym przyjmowały multiwitaminy z czterystoma mikrogramami kwasu foliowego, aby zapobiec wadom okołoporodowym u dzieci. Instytut Medycyny, który opracowuje wskazówki dla osób zdrowych, ogłosił, że palacze potrzebują dziennie trzydzieści pięć miligramów witaminy C więcej niż osoby niepalące, ze względu na wolne rodni­ki powstające przez ich nałóg.

Spożywanie wystarczających ilości podstawowych kwasów tłusz­czowych również nie jest łatwe. Czy spożywamy trzy lub cztery porcje ryb zimnowodnych na tydzień? Jemy ryby pochodzące ze stawów ho­dowlanych czy z połowów dalekomorskich? Czy mamy pewność, że ryba jest zdrowa, nie zaś pełna toksyn i rtęci? Czy posypujemy sprosz­kowanym siemieniem lnianym swoje codzienne płatki? Czy używamy oleju z orzecha włoskiego do sałatek?

Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, o których wiemy, że mają wpływ na nasze indywidualne potrzeby pokarmowe, możemy sobie jedynie wyobrazić to, czego nie wiemy. Kto z nas tak naprawdę uświadamia sobie ile więcej przeciwutleniaczy jest potrzebnych, aby pokonać wolne rodniki tworzone przez zanieczyszczenie środowis­ka, stres i inne przyczyny stanów zapalnych? A pomimo, że opubli­kowano już tony prac naukowych na temat korzyści z beta-karotenu jako przeciwutleniacza, nadal nie ma oficjalnego zalecenia odnośnie ilości potrzebnej przeciwdziałaniu skutkom życia w zanieczyszczo­nym środowisku.

Nie wiemy dokładnie, jakie dodatkowe zapotrzebowanie na substan­cje odżywcze powstaje w wyniku nadmiernego opalania, ćwiczeń fi­zycznych, stanów zapalnych, zanieczyszczenia środowiska i wielu in­nych aspektów naszego stylu życia. Ile witaminy A potrzeba, żeby wyleczyć trądzik? Jakie składniki pokarmowe wzmacniają funkcję ochronną skóry na tyle, że nie będą się pojawiać wykwity skórne ani nadmierna suchość? Uważam, że powinniśmy przyjmować suplemen­ty substancji odżywczych w ilościach większych niż te, które możemy w prosty sposób zapewnić sobie w zjadanym pożywieniu, ale nie na ty­le dużych, żeby groziła nam ich nierównowaga czy przekroczenie po­ziomu toksyczności.

Jest dostatecznie dużo dowodów naukowych na poparcie faktu, że zapewnienie dodatkowych składników pokarmowych w postaci suple­mentu wspomaga przeciwdziałanie uszkodzeniom komórek, które po­wstają na skutek działalności wolnych rodników i stanów zapalnych. Wiemy także, że dzięki temu wygładzają się zmarszczki, wzrasta ela­styczność skóry, odbudowuje się tkanka łączna i zwiększa się ochron­ne działanie filtrów przeciwsłonecznych.

Jestem bardzo daleki od zastępowania jedzenia suplementami, zwłaszcza że owoce i warzywa są znakomitymi źródłami włókien. Za­lecam przyjmowanie suplementów, żeby uniknąć niedowitaminizowania i zaopatrywać organizm w potrzebne mu substancje na właściwym poziomie. A wówczas, kto chce dbać o swoją skórę od wewnątrz, mo­że przyjmować konkretne substancje odżywcze, żeby przeciwdziałać skutkom starzenia się skóry i modyfikować inne warunki mające na to wpływ. Co prawda, ludzie zdrowi tolerują owe substancje zupełnie do­brze i dawki są bezpieczne, niemniej nigdy nie zaszkodzi przedyskuto­wać przyjmowanie wszelkich lekarstw i dodatkowych suplementów z lekarzem rodzinnym. Jest to szczególnie ważne w przypadku przyj­mowania innych przepisanych leków, w okresie ciąży, a także podczas prób zajścia w ciążę oraz kiedy mamy się poddać jakiejś operacji.