Archive for Maj, 2012

Tonizowanie

Toniki są często reklamowane z powodu przywracania skórze współ­czynnika pH czy jej kwaśnego płaszcza. To prawda, że skóra działa najlepiej wtedy, gdy jej pH waha się pomiędzy 4,5 a 5,5 lub ma lekko kwaśny odczyn i większość łagodnych środków oczyszczających ma nieco zasadowy pH wynoszący około 8. (Normalny pH – to jest ani nie kwaśny, ani nie zasadowy – wynosi 7). Tonik o pH od 3 do 7 pobudzi skórę do powrotu do lekko kwaśnego pH.

Właściwie skóra samodzielnie przywróci szybko pH 5. Z tonikiem to może zająć sekundy, ale parę minut różnicy jest dla skóry bez zna­czenia. (Niektóre produkty wymagają wilgoci do uaktywnienia, więc ludzie stosują toniki w spreju zamiast wody.)

Dla zwolenników toników mam dwa zalecenia. Po pierwsze, wybie­ramy taki, który nie zawiera żadnych podrażniających i wysuszających postaci alkoholu. (Nie każdy alkohol wysusza, a niektóre wręcz nawil­żają, więc znowu – „wsłuchaj się w swoją skórę”). Często stosowany jest oczar wirgiński i stwierdziłem, że na ogół nie wywołuje on podraż­nień. W przypadku skóry wrażliwej lepiej używać toników bezzapachowych. Często utrwalacze towarzyszące zapachom są przyczyną nie­pożądanych reakcji, więc wrażliwa skóra lepiej zniesie produkty zawierające jedynie olejki eteryczne. Po drugie, podobnie jak w przy­padku środków oczyszczających, tonik jest kolejną okazją dostarczenia skórze aktywnych substancji pomocnych do utrzymywania jej ochron­nych funkcji.

W tonikach można znaleźć kojąco wpływające na skórę substan­cje botaniczne, takie jak mięta, szyszki, rumianek czy gorzka poma­rańcza. Każdy składnik zmniejszający podrażnienia będzie również ograniczał przyśpieszające starzenie wolne rodniki. Poza tym nie­które toniki zawierają substancje nawilżające w rodzaju soli sodowej PCA czy aminokwasów, które wzmacniają nawodnienie. I, oczywi­ście, przeciwutleniacze – witaminy C i E – unieszkodliwiające wol­ne rodniki.

Osoby z tłustą skórą, polegające na tonikach z wysuszającym alko­holem, muszą uważać, żeby ich nie przedawkować. Nie polecam sto­sowania ich częściej niż dwa razy dziennie. Powodem takiej ostrożno­ści jest to, że ścieranie tłuszczu z powierzchni skóry usuwa również zatrzymujące wodę lipidy, które są niezbędne do jej nawilżenia. Stoso­wanie toników z czynnikami naturalnie nawilżającymi w rodzaju soli sodowej PCA przeciwdziała także takim skutkom.

PYTANIE I ODPOWIEDŹ

Mam trzydzieści pięć lat. Charakter mojej pracy wymaga ode mnie noszenia mocniejszego makijażu, niż bym chciała. Co­dziennie mam na sobie podkład i puder, korektor dookoła oczu, cienie do powiek, tusz do rzęs i róż do policzków. Po powrocie do domu najpierw to wszystko zmywam, więc właściwie myję twarz trzy razy dziennie. Moje pory są niewielkie, a skóra ma skłonność do przesuszania. Czym powinnam usuwać makijaż? Czy za często myję twarz? Co mogę zrobić, żeby uniknąć dalsze­go wysuszenia?

* * *

Przede wszystkim nie potrzebuje pani myć twarzy trzy razy dziennie. Po powrocie do domu proszę usuwać makijaż kremem lub preparatem do demakijażu, i to wystarczy. Im więcej pani myje, tym suchsza i bardziej podrażniona będzie skóra. Przed snem proszę zastosować delikatny środek oczyszczający, to, czym pani złuszcza i nawilża skórę, oraz nałożyć krem na noc. Rano – oczyszczenie i zabieg witaminą C z nawilżeniem. W weekendy i wtedy kiedy nie musi pani nosić tak ciężkiego ma­kijażu proszę zrobić skórze przerwę i oczyszczać ją w miarę moż­liwości raz dziennie. Sucha skóra od czasu do czasu może odpo­cząć od oczyszczania.

Oczyszczanie

Dwa razy dziennie należy myć twarz, aby usunąć brud, resztki tkanko­we, makijaż, płaty martwych komórek skórnych oraz nagromadzony łój. Dobry środek czyszczący i ciepła – nie gorąca – woda zrobią to ła­godnie. Pokrywające powierzchnię skóry złoża zostaną rozpuszczone i spłukane bez uszkadzania naszej najistotniejszej zapory.

Nawet najdelikatniejsze środki czyszczące usuwają nieco tłuszczów strukturalnych z warstwy rogowej. Jest to nieuniknione. Nawet spry­skanie twarzy wodą pozbawia nas owych lipidów.

Wiedząc o tym, zastanawiam się, dlaczego osoby z suchą skórą są­dzą, że jeśli spryskają twarz wodą, to nie muszą zaprzątać sobie głowy nawilżaniem. Natomiast przesadne oczyszczanie – to jest mycie twarzy po parę razy dziennie – może prowadzić do przesuszenia. Stosując od­powiedni środek czyszczący, a zaraz po nim nawilżający, większość lu­dzi dobrze zniesie co najmniej dwukrotne oczyszczanie w ciągu dnia. Jesteśmy w stanie łatwo stwierdzić, czy nie przesadzamy. Na przykład, jeśli skóra aż „piszczy” z czystości lub wydaje się ściągnięta, to zna­czy, że używany produkt nie jest wystarczająco delikatny. Niekiedy za­lecam osobom z bardzo suchą lub wrażliwą skórą, by zastosowali śro­dek oczyszczający bogaty w czynniki nawilżające, który ściera się chusteczką, całkowicie unikając wody.

Mężczyźni zazwyczaj nie mają tak bardzo suchej skóry. Kobiety są bardziej podatne na kłopoty z jej wysuszeniem, ponieważ mają mniej porów i gruczołów łojowych, a ich skóra jest w ogromnym stopniu pod wpływem hormonów – lub ich braku.

Zbyt mocne oczyszczanie nie przyniesie korzyści żadnej skórze, nawet tłustej. Dzieje się tak dlatego, że kiedy ochronna tarcza naskór­ka jest przerwana, skóra staje się bardziej narażona na uszkodzenia wywołane przez środowisko i stany zapalne, a cenna wilgoć ucieka. Przekonałem się, że kiedy osoba z tłustą skórą stosuje odpowiedni preparat, żadnej szkody nie przyniesie jej nawet trzykrotne oczysz­czanie w ciągu dnia. Natomiast nikt, niezależnie od typu skóry, nie powinien używać kosmetyków pozostawiających na skórze tłusty film. Mogą one nieco wspomóc funkcje ochronne, ale jednocześnie przyciągają zanieczyszczenia i zatykają pory, tak więc wady prze­wyższają korzyści.

Większość delikatnych produktów oczyszczających jest rozpusz­czalna w wodzie. Na utrzymanie spoistości kosmetyku wpływa doda­nie tłuszczów i kwasów tłuszczowych, takich jak kwas stearynowy czy glicerol. Również detergenty, takie jak Sodium Lauryl Sulfate, biorą udział w usuwaniu łoju. To, czy te składniki podrażnią skórę, czy nie, zależy od ich ilości w preparacie.

Rzeczywiście jest niewiele szkodliwych składników, to raczej for­muła może być niedopasowana do rodzaju skóry. Tak więc wybranie środka oczyszczającego odbywa się w dużej mierze metodą prób i błę­dów. Nawet jeśli przyjmuję pacjentów w gabinecie i mam okazję bez­pośredniej oceny ich skóry, to może się zdarzyć, że zapiszę środek, który jest zbyt wysuszający lub niewystarczająco wysuszający i trze­ba wypróbowywać kolejny. Zawsze proszę pacjentów, żeby zwrócili uwagę na to, jak czuje się ich skóra pół godziny po umyciu, bez uży­cia po tym środka nawilżającego. Jeśli występuje uczucie suchości, napięcia czy zesztywnienia, to preparat jest zbyt ostry i należy wypró­bować inny.

To, na czym nam zależy, to skóra miękka i sprężysta pół godziny po umyciu twarzy. Jestem stuprocentowo przekonany, że wielokrotnie po­wtarzaną radę „słuchaj własnego ciała”, należy zastosować także do skóry. Przekonamy się, czy skóra dobrze reaguje na to, czym ją traktu­jemy. Wszyscy mamy pewien próg tolerancji. Warto wiedzieć, ile mo­że znieść nasza skóra i szanować jej ograniczenia.

Są takie składniki czyszczące, które uznaję za bardzo korzystne dla pewnych typów skóry. Preparaty z kwasami owocowymi AHA, na przykład z kwasem glikolowym czy salicylowym mogą być sto­sowane przez większość ludzi, ponieważ, oczyszczając, złuszczają skórę i wspomagają nawodnienie. W zależności od typu skóry stosu­jemy preparat zawierający AHA/BHA codziennie, raz w tygodniu lub dwa, trzy razy w tygodniu. Łagodny środek z kwasem hydroksy­lowym powinien zawierać także substancje zapobiegające podraż­nieniom, takie jak alantoina lub emolient witaminy B, pantenol. Pantenol jest bardzo dobrym składnikiem, często stosuje się go w leczeniu odparzeń niemowląt.

Niektórzy przekonują, że dodawanie do środków czyszczących składników czynnych w rodzaju kwasów hydroksylowych czy witamin jest stratą pieniędzy, ponieważ są one spłukiwane w ciągu paru minut.

Rzeczywiście, substancje aktywne wpływają na wzrost ceny produktu, ale sądzę, że jeśli formuła jest skuteczna, to składniki z pewnością wnikną w wierzchnie warstwy skóry podczas wmasowywania prepara­tu w twarz.

W przypadku skóry z problemami, kiedy występuje ryzyko zaka­żenia, przydatne mogą się okazać substancje zwalczające infekcje, jak triclosan, które od dawna są stosowane w dezodorantach i my­dłach. Triclosan może usunąć niemal wszystkie bakterie z po­wierzchni skóry w ciągu niecałej minuty. Pomaga to zapobiec infek­cjom, po wyciskanie krost. Triclosan nie wnika jednak głęboko w pory, więc nie zabija bakterii wywołujących trądzik, pamiętajmy zatem, czytając etykiety, że „antyseptyczny” nie zawsze oznacza „usuwający trądzik”.

Kobiety noszące makijaż używają czasem kremów oczyszczają­cych lub preparatów do demakijażu, zanim umyją twarz. Nie sądzę, żeby to było konieczne, jeśli nie używamy bardzo tłustego lub wodo­odpornego makijażu. Środek oczyszczający i ciepła woda i tak usuną większość podkładów. Im mniej nakładamy na skórę, tym lepiej, a w większości przypadków nie ma żadnego powodu, żeby używać dwóch preparatów.

Jeśli musimy zastosować środek usuwający makijaż, to nanieśmy go tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Na przykład, jeśli oczy zostały pod­kreślone tuszem, to użyjmy środka do demakijażu oczu.

Wielu ludzi sądzi, że rozciąganie skóry jest przyczyną zmarszczek i dlatego zawsze podczas oczyszczania wykonują ruchy ku górze i / lub okrężne. Trudno powiedzieć, skąd wziął się ten pomysł, że masaż, na­wet dosyć energiczny, powoduje zmarszczki, ale ze wszystkich powodów, które przyczyniają się do starzenia skóry, pocieranie, nacią­ganie czy masowanie nigdy nie znajdują się w czołówce. Naturalnie, nie chcemy się brutalnie obchodzić ze skórą, ponieważ bardzo mocne tar­cie peelingiem abrazyjnym czy gąbką może wywoływać podrażnienia.

Istnieje wiele środków oczyszczających, które usuwają brud i reszt­ki tkankowe delikatnie i bez trudu. Żeby nie komplikować sobie życia, można zdecydować się na środek, który robi tylko to. Jednak zgodnie z moją filozofią, wszystko co robimy dla swojej skóry powinno zaopa­trywać ją w środki walczące ze zmarszczkami. Dlatego właśnie zale­cam znalezienie środka, który zawiera substancje nawadniające takie, jak sól sodowa PCA czy lipidy w rodzaju kwasu hialuronowego, aby pomóc skórze przywrócić niektóre z jej naturalnych tłuszczów struktu­ralnych, które przepadają bez śladu za każdym razem, gdy twarz ma kontakt z wodą. Zachęcam także do wykorzystywania każdej okazji do zmniejszenia podrażnień i stanów zapalnych, które są tak istotnymi czynnikami starzenia. Z tego powodu zalecam środki oczyszczające, które są zaopatrzone w substancje łagodzące podrażnienia, jak wyciąg z lukrecji lub rumianek. Także witamina E jest doskonałym środkiem kojącym dla skóry.

Zachowaj wodę

Do tej pory czytelnik powinien już mieć na stałe wryte w świadomość, że skóra jest zaporą powstrzymującą szkodliwe czynniki i zatrzymują­cą te wartościowe – w szczególności wodę. Każdy krok pielęgnacji skóry jest skierowany na zabezpieczanie tej zapory oraz zwiększanie zawartości wody w skórze.

Może się wydawać, że wiadomo już wszystko, co wiedzieć należy o, powiedzmy, myciu twarzy, ale zawsze można się nauczyć czegoś no­wego lub wyjaśnić pewne błędne wyobrażenia. Ponieważ czytelnik bę­dzie projektował własne przepisy i je modyfikował, w zależności od wypróbowywania najlepszych kuracji oraz zmian zachodzących w skórze, warto mieć pewność, że zna się podstawowe zasady. Osta­tecznie, jeśli tracimy na coś czas i pieniądze, to dobrze jest się upew­nić, że rozumiemy, co robimy i dlaczego.

Podstawowa pielęgnacja skóry może się wydawać prosta i oczywi­sta, jednak przekonałem się nieraz w rozmowach z ludźmi, że jakkol­wiek znają się na rzeczy, bywają podatni na wprowadzanie w błąd. Na przykład, wielu ludzi sądzi, że dobry produkt zwęzi ich rozszerzone pory. Prawda jest taka, że można usunąć nieco resztek tkankowych roz­ciągających pory, które sprawiają, że pory wyglądają na większe, jed­nak rozmiar porów jest określony genetycznie i niezmienny.

Zamieszczone poniżej zalecenia pielęgnacji skóry są uporządkowa­ne według typów skóry. Wszystkie zawierają podobne składniki nawil­żające, przeciwutleniacze, środki łagodzące i budujące kolagen oraz czynniki przeciwzapalne. Różnią się składnikami dodatkowymi lub zmianami w przepisach skierowanymi do konkretnego typu skóry.

Wszystko, co się robi, by zaspokoić codzienne potrzeby pielęgna­cyjne skóry, powinno się opierać na odpowiednich składnikach. Cho­dzi o oczyszczenie skóry, zafundowanie jej produktu opóźniającego starzenie, nawilżenie i zabezpieczenie przed słońcem. W przypadku potrzeb szczególnej troski, takich jak trądzik, trzeba poczynić pewne modyfikacje. Dla ułatwienia zamieściłem również zalecenia dla tych specjalnych potrzeb, a także dodatkowe porady dla każdego typu skó­ry w zakresie szczególnych potrzeb lub by po prostu polecić produkty, na które warto zwrócić uwagę, takie jak kremy pod oczy.

Każdy skorzysta z codziennej dodatkowej kuracji antyoksydantem, a większość z nas będzie sobie chwalić złuszczanie, chociaż częstotli­wość i rodzaj może się różnić w zależności od typu skóry. Cokolwiek robimy, róbmy delikatnie, nie niszcząc ochronnych funkcji skóry i utrzymując wodę w komórkach. Wówczas nie może się nie udać.

Odpowiednie składniki

Zalecam rozmaite składniki, o których można gdzie in­dziej przeczytać, że wywołują podrażnienia lub wysuszają. Aby nie wprowadziło to zamieszania, wyjaśniam, że wiele zależy od proporcji i kombinacji substancji zawartych w danym preparacie. Produkt dobrej jakości jest odpowiednio dobraną mieszanką, która nie powinna stwa­rzać większości użytkowników żadnych kłopotów. Naturalnie, możli­we jest wystąpienie alergii na jakiś składnik.

Chemia kosmetyczna jest poważną dziedziną nauki, a formuły ko­smetyków są skrupulatnie opracowywane, tak aby skutki uboczne jed­nego składnika równoważone były dobroczynnym wpływem innych. Czasami również jedna substancja wzmaga skuteczność drugiej. Każ­da firma kosmetyczna ma właściwe tylko dla siebie formuły, więc cho­ciaż warto zwracać uwagę na składniki, to nie można zapominać, że po pierwsze – stężenie i współczynnik pH mogą się różnić w zależności od produktu, po drugie – w różnych kosmetykach użyto różnych nośni­ków, w których rozrobione są składniki, a po trzecie – to właśnie ta ich mieszanina jest tym, co istotne w produkcie. Tak więc same składniki to jeszcze nie wszystko.

Jak się przekonamy, zapoznając się z zaleceniami podanymi dalej w książce, nie ma jednego składnika, produktu czy suplementu, któ­ry można by polecić, jest raczej zorganizowane podejście do pielę­gnacji skóry, uwzględniające wszystkie poskramiacze zmarszczek, o których była mowa wcześniej. Tak jak organizm potrzebuje zbilan­sowanych dostaw białek, tłuszczów i węglowodanów, tak i skóra nie da sobie rady bez równowagi w zapasach nawilżaczy, przeciwutleniaczy, środków przeciwzapalnych, budujących kolagen i chroniących przed słońcem. Nazywam ten program całościowym, ponieważ on rzeczywiście najlepiej zaopatruje we wszystko, czego skóra potrze­buje do zdrowia.

Istota zaleceń doktora Murada

Wszystkie środki zwalczające zmarszczki, o których powiedzieliśmy do tej pory, powinny zostać włączone w codzienny reżim pielęgnacji skóry. Wszystko zaś co się robi – od oczyszczania, przez ochronę przed słońcem, po specjalne zabiegi – jest okazją do raczenia skóry składni­kami zapobiegającym starzeniu. Podstawowe składniki niezbędne do naprawy, utrzymania w dobrej kondycji i ochrony skóry, powinny być we wszystkim, co jest nakładane na skórę. Dzienna dawka suplementu dostarcza tych samych czynników rozprawiających się ze zmarszczka­mi od wewnątrz.

Program podstawowej pielęgnacji skóry składa się z czterech eta­pów: oczyszczania, tonizowania, leczenia i naprawy oraz nawilżenia i ochrony. Eksfoliacja, czyli usuwanie z warstwy rogowej tych mar­twych komórek skórnych, które już nie spełniają swojej roli, może być częścią zarówno fazy oczyszczania, jak i nawilżania, a może też być włączona w kurację – w zależności od stosowanego produktu. Każdy powyżej dwudziestego roku życia potrzebuje jakiegoś rodzaju złuszczania do przeciwdziałania spowolnieniu odnowy komórek. Każdy po­trzebuje innej ilości złuszczania. Jeśli stosujemy środek oczyszczający, złuszczający i nawilżający przez pięć dni w tygodniu, a skóra robi się ściągnięta pół godziny po zabiegach, należy ograniczyć się do trzech dni i wsłuchać w swoją skórę. Jeśli złuszczamy co drugi dzień, a nasza skóra dobrze to znosi, to można spróbować zwiększyć dawkę o jeden dzień i zobaczyć jak zareaguje skóra.

Choroby skóry

Istnieje zbyt wiele problemów skóry, żeby poświęcić im dostatecznie dużo uwagi – dlatego nie będę się tu nimi zajmował. Nie­które z nich, jak trądzik różowaty (rosacea) czy zapalenie mieszka włosowego, bywają mylone z trądzikiem. Inne, na przykład łuszczyca, początkowo ma postać suchej, łuszczącej się skóry i może nie być trak­towana poważnie do czasu, aż stan zrobi się poważny. W przypadku występowania jakichkolwiek ostrych lub utrzymujących się proble­mów ze skórą, należy niezwłocznie udać się do lekarza. Pomoc me­dyczna może być niezbędna do uzupełnienia zawartych w tej książce porad pielęgnacyjnych dla skóry wrażliwej. Jedynie w wyjątkowych wypadkach może się okazać, że moje zalecenia zostaną uznane za przeciwwskazane. Ogólnie biorąc, kieruję tę książkę głównie do tych, którzy nie mają poważnych chorób skóry.

Niemniej, osoby z problemami skórnymi powinny być świadome, że mają one wpływ na podrażnienia i starzenie, ponieważ często są powo­dem „przerw” w skórze, które upośledzają jej funkcję obronną. Sub­stancje podrażniające i bakterie wykorzystują takie otwarcia i zyskują dostęp do głębiej położonych warstw skóry, umożliwiając jednocześnie ucieczkę wilgotności. Niewykluczone, że w czasie choroby nadal bę­dzie można stosować mój program, ale najpierw trzeba porozumieć się z lekarzem.

Doprowadzając zgodnie z moimi zaleceniami skórę do tak zdrowe­go stanu, jak to tylko możliwe, uzyskamy nietknięty płaszcz ochronny skóry, której wszystkie warstwy będą chronione i mniej podatne na wa­runki zakłócające normalne funkcjonowanie. Jeśli pojawią się kłopoty z jakichś wewnętrznych przyczyn, to skóra, która jest zdrowa, nawil­żona i ma zapewnione wszystkie potrzebne jej podstawowe części skła­dowe, będzie lepiej przygotowana, aby się z nimi uporać.

Skóra w okresie menopauzy

Niektórzy dermatolodzy są zdania, że skóra osób po czterdziestym roku życia powinna być traktowana od­miennie. Mówią, że „skóra dojrzała” jest typem skóry samym w sobie. Jestem przekonany, że wszyscy dorośli mają „dojrzałą skórę” i zaleca­ne przeze mnie produkty i ich alternatywy są przeznaczone dla ludzi w każdym wieku. Niemniej jednak skóra kobieca jest poddana zmien­nej równowadze hormonów przed menopauzą, w jej trakcie oraz po tym okresie.

U kobiet, które nigdy w życiu nie miały wyprysków, mogą wówczas pojawić się pryszcze, ponieważ panie te mają teraz mniej estrogenu po­skramiającego krążący w ich organizmie androgen pobudzający wy­twarzanie łoju. Z tego samego powodu mogą mieć więcej włosów na twarzy i bardziej się pocić. Poza tym, ponieważ skóra z wiekiem staje się coraz cieńsza, kobiety po menopauzie z reguły mają więcej widocz­nych uszkodzeń spowodowanych słońcem, takich jak brązowe plamy czy drobne rozszerzone naczynia krwionośne oraz coraz wrażliwszą skórę. W istocie, starsze kobiety powinny jeszcze bardziej uważać na słońce, zimno czy wiatr.

Chociaż większość lekarzy przyjmuje, że tylko kobiety przechodzą menopauzę, uważam, że mężczyźni w średnim wieku również doś­wiadczają zmian hormonalnych. Dlatego zalecenia dla skóry w okresie menopauzy mogą się okazać korzystne również dla nich.

Skóra wrażliwa

Najwrażliwszą skórę mają ludzie o jasnej ce­rze i jasnych oczach. Skóra taka ma skłonności do pieczenia, kiedy zaaplikuje się jej pewne składniki i z pewnością czytelnicy nabrali już przez lata doświadczenia, czego należy unikać. Może ona także reagować na zimne temperatury i wiatr, stając się zaczerwieniona i podrażniona. Zauważalne bywają również drobne pęknięcia oraz złuszczanie się makijażu. W istocie, funkcja ochronna u ludzi z wrażliwą skórą jest zaburzona i właśnie dlatego skóra ta jest tak bezbronna wobec nakładanych na nią specyfików. Chociaż podraż­nienia – zaczerwienienie, pieczenie, swędzenie i poparzenia – któ­rych czasem doświadczamy, nie są tym samym, co prawdziwe reak­cje alergiczne, to jesteśmy na te reakcje bardziej podatni i możemy cali pokryć się wysypką z powodu uczulenia na jakiś zapach, skład­nik czy lekarstwo.

Z małymi wyjątkami formuły z mojego programu są bezpieczne dla większości ludzi o wrażliwej skórze. Dlatego też nie opracowy­wałem zaleceń odrębnej pielęgnacji codziennej dla tego typu skóry. Zazwyczaj wystarczy postępować według zaleceń dla skóry suchej. Mogą się jednak pojawić reakcje alergiczne na niektóre składniki, niezależnie od ilości przeprowadzonych wcześniej testów, mających na celu wykluczyć powodowanie uczuleń. Warto więc przed pierw­szym użyciem produktu przeprowadzać próby na własną rękę, do­słownie – na własnej ręce, a ściślej po wewnętrznej stronie ramienia. Możliwe, że nagle zareagujemy alergicznie na produkt używany bez problemów od lat, nie można zatem lekceważyć żadnych niecodzien­nych objawów, takich jak zaczerwienienia, wysypki, podrażnienia, pieczenie czy łuszczenie się skóry, pojawiających się podczas stoso­wania danego produktu.

Według niektórych sondaży około czterdziestu procent kobiet oświadcza, że ma wrażliwą skórę. Skarżą się na zaczerwienienia, swę­dzenie, uczucie ściągnięcia, pieczenie i oparzenia w reakcji na zmiany w klimacie, wystawienie na słońce czy stosowanie określonych pro­duktów. Nie wiadomo, ile z nas rzeczywiście ma wrażliwą skórę, ale szacuje się, że nawet do dwudziestu procent ludzi jest uczulonych na różne produkty mające kontakt z ich skórą.

Skóra zmęczona wpływem środowiska zewnętrznego, czyli skóra miejska

Mieszkańcy miast są nie tylko narażeni na większe ilości toksyn pochodzących z zanieczyszczenia lub smogu, ale także są praw­dopodobnie bardziej zestresowani z powodu zwykłego zmagania się z organizowaniem codziennego życia. W mieście napięty plan pracy często oznacza zdanie się na fast foody lub wysokotłuszczowe posiłki restauracyjne i mniejsze spożycie owoców i warzyw. Taka dieta jak najbardziej przyczynia się do kłopotów ze skórą.

Kobiety pracujące w miastach mają też skłonność do przesadnej tro­ski o swoją cerę. Nakładają więcej makijażu, nierzadko dwa razy dziennie, co może także spowodować podrażnienia.

Poza tym, niezależnie od faktu, że miasta są zatłoczone, ludzie dłu­go pracują i często mieszkają sami. Jestem przekonany, że ten rodzaj wyobcowania jest również pośrednio powodem problemów skórnych.

Wiele punktów mojego programu zostało zaprojektowanych z myślą o przeciwdziałaniu wszystkim tym szkodliwym czynnikom. Dostar­czając skórze budulca niezbędnego do najwydatniejszego funkcjono­wania, pomagamy jej bronić się przed światłem ultrafioletowym, za­nieczyszczeniem środowiska oraz stresem wewnętrznym.