ZNALEZIENIE ZWIĄZKU

Bycie częścią społeczności nie polega wyłącznie na otrzymy­waniu od innych pomocy i wsparcia; istotne jest dawanie cze­goś z siebie i wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Dafne, moja pacjentka, stworzyła społeczność niemal mimo­chodem.

Gdy dzieci dorastały, Dafne miała na okrągło pełne ręce ro­boty. I jak u większości mieszkających w dzielnicach podmiej­skich kobiet, których mężowie często wyjeżdżają w interesach, obowiązki rodzicielskie spoczywały na jej barkach. Była zado­wolona ze swojego życia, mimo że trójka dzieci w bardzo zbli­żonym wieku szczelnie wypełniała jej czas, którego brakowało na popołudniowe wypady z przyjaciółmi na tenisa czy partyjkę brydża.

Jednak kiedy najmłodsze z dzieci wyjechało z domu do col­lege^, Dafne stwierdziła, że ma dużo więcej wolnego czasu niż wcześniej. Na domiar złego, zaczęły ja trapić rozmaite pro­blemy zdrowotne. Bolały ją plecy, miała częste migreny i prze­wlekły ból w ramieniu. Gra w tenisa odpadała, mimo to Dafne spotykała się od czasu do czasu z przyjaciółmi, chociaż czuła, że ma z nimi coraz mniej wspólnego. Pewnego dnia przecho­dziła koło klubu jogi i przypomniała sobie, że zawsze chciała tego spróbować.

Po pierwszych zajęciach Dafne stwierdziła, że znalazła coś, czego brakowało w jej życiu. Uwielbiała związany z jogą wysiłek fizyczny, wrażenie poczucia własnej siły i spokojne odprężenie, które następowało później. Zaczęła uczęszczać na zajęcia kilka razy w tygodniu i czytać o różnych szkołach jogi. Joga szybko stała się pasją w jej życiu.

Jedynym minusem było poczucie bycia trochę nie na swoim miejscu, ponieważ była o tyle lat starsza od dwudziestolatek re­gularnie przychodzących na zajęcia. Jednak zainteresowanie jo­gą było silniejsze niż skrępowanie, więc kontynuowała swoje hobby. Stopniowo, Dafne zaczęła rozmawiać z innymi uczest­niczkami przed i po zajęciach, a wkrótce po tym została zapro­szona przez kilka osób na herbatkę. Taki był początek czegoś, co przerodziło się w głęboką przyjaźń… i rodzaj wspólnoty.

Dafne stała się dla grupy kimś w rodzaju matki. Kobiety oka­zują szacunek jej doświadczeniu, a ona często pomaga tym, któ­re mieszkają z dala od własnych rodzin. Czasami wystarczy, że uważnie kogoś wysłucha. Czasami doradzi w kłopotach z wy­chowaniem dzieci albo nauczy gotowania. Odkąd Dafne stała się częścią społeczności, wygląda dużo młodziej. Po części, nie­wątpliwie, jest to zasługa regularnego uprawiania jogi, niemniej myślę także, iż jej promienność i energia są powodem końca jej osamotnienia.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.