Archive for the ‘Nawadnianie’ Category

Nawilżanie wewnętrzne

Oczywiście należy pić wodę, żeby napędzać wewnętrzny system na­wadniania. Jednak powyżej pewnej górnej granicy – która u każdego człowieka jest inna i zależy także od poziomu jego aktywności – nad­miar wody jest wydalany.

Ochraniając komórki przed wolnymi rodnikami, które niszczą tłusz­cze tworzące błonę komórkową, można również wzmacniać tę błonę za pomocą kwasów tłuszczowych. W tym przypadku wyjątkowo pomoc­ne będzie włączenie w dietę ryb oraz przyjmowanie suplementów z wielonienasyconych kwasów tłuszczowych typu omega-3 oraz kwa­su gamma-linolenowego. Zahamowują one stany zapalne, które osta­tecznie prowadzą do utraty tłuszczów z błon komórkowych.

Lecytyna, syntetyczna kuzynka witaminy B, jest podstawowym bu­dulcem warstwy tłuszczu otaczającej komórki i tworzy zręby błony ko­mórkowej. Znajdziemy ją w każdej komórce ciała. Lecytyna jest także niezbędna do integralności ścian komórkowych. Dostarczają nam jej takie produkty, jak soja, wątróbka, kapusta i żółtka jaj. Notabene słowo lecytyna pochodzi od greckiego słowa oznaczającego żółtko.

Fosfatydylocholina, jak czasami nazywa się lecytynę, jest w istocie jej aktywnym składnikiem. Kolejnym składnikiem jest cholina.

Ponieważ wątróbka, kapusta i żółtka jaj nie zawsze wchodzą w co­dzienne menu, dodałem lecytynę i jej dwa składniki do mojego suple­mentu nawilżającego, użytecznego przy umacnianiu ścian komórko­wych. Nawiasem mówiąc, stwierdzono, że te substancje odżywcze wpływają również na poprawę pamięci krótkotrwałej.

Odpowiednie składniki

Istnieje, z grubsza biorąc, trzy tysiące składników nawadniających po­wszechnie używanych w produktach sprzedawanych bez recepty. Większość z nich działa, tak jak naturalne czynniki nawilżające – to jest przyciągają i zatrzymują wodę wokół komórek w mniej więcej dwudziestu warstwach martwych komórek skórnych składających się na warstwę rogową. (Pomimo że w owej warstwie nie ma zbyt dużo wody to niemal połowa znajduje się w przestrzeni międzykomórko­wej. Niemniej korneocyty, martwe komórki skóry, też zawierają nie­wielkie ilości naturalnych czynników nawilżających). Składniki te zwane są humektantami. Jednym z najbardziej powszechnych i naj­skuteczniejszych jest sól sodowa PC A, która również jest naturalnie obecna w skórze.

Środki zmiękczające powierzchnię skóry przez jej natłuszczenie (emolienty) również nawilżają. Niektóre tworzą cienką warstewkę na powierzchni skóry, gdzie zatrzymywana jest wilgoć. Mogą również przenikać warstwę rogową i zatrzymywać w niej wodę. W istocie, ceramidy, które stanowią około połowy tłuszczy strukturalnych w war­stwie rogowej, można również stosować zewnętrznie w celu zwiększe­nia nawodnienia. Gliceryna jest przykładem bardzo skutecznego środka zmiękczającego powierzchnię skóry. Oleje, takie jak krokoszowyczy masło shea, są również pomocne przy zatrzymywaniu wody w warstwie zrogowaciałej.

Nie tylko środki nawilżające mogą zawierać składniki zwiększające nawilżenie. Nawet środki do demakijażu, które zmywa się po paru mi­nutach, można wzbogacić o zatrzymujące i przyciągające wodę skład­niki, pozostawiające za sobą nawilżającą warstwę, tak zwany film. Aby delikatnie usunąć ze skóry brud i martwe komórki, potrzebne są łagod­ne detergenty, z którymi jednak nie można przesadzać, żeby nie pozba­wić się naturalnie nawilżających tłuszczów, wytwarzanych przez samą skórę. Nie tylko chcemy uniknąć zakłócania funkcji ochronnej skóry, ale zależy nam na tym, aby ją bardziej nawilży.

Toniki to kolejny sposób dostarczenia skórze wraz z wodą składni­ków nawilżających. Spryskanie tonikiem zawierającym humektanty, a zaraz po nim, kiedy skóra jest jeszcze wciąż wilgotna, zastosowanie środka nawilżającego czy produktu pielęgnacyjnego, może napełnić wierzchnie warstwy skóry wodą i substancjami zatrzymującymi.

Złuszczanie jest także przydatne podczas nawilżania (zob. rozdział pią­ty), a niektóre środki nawilżające zawierają kwasy alfa-hydroksylowe, które wpływają na poprawę zdrowia i funkcjonowania warstwy rogowej.

Utrzymywanie skóry w dobrym nawilżeniu to wykonywanie pew­nych zabiegów i powstrzymywanie się od innych. Oznacza to unika­nie produktów, o których wiemy, że podrażniają lub wysuszają skórę. Ludzie z problemami trądziku wieku dojrzałego będą mieć kłopot z tym zaleceniem. Moje podejście do trądziku wieku dojrzałego to przede wszystkim poprawienie zdrowia skóry dzięki zwiększaniu w niej zawartości wody od wewnątrz i od zewnątrz, a następnie zasto­sowanie środków zwalczających trądzik w wybranych miejscach, za­zwyczaj tam, gdzie gruczoły łojowe są najaktywniejsze, wzdłuż nosa i brody. Oto mój sposób na problemy, które nazywam potrzebami szczególnej troski.

Celem najważniejszym jest poprawienie stanu zdrowia skóry, tak aby mogła skutecznie sama się naprawiać i leczyć. Jeśli natomiast pro­blemy się utrzymują, to można je zwalczać za pomocą kuracji specjal­nie opracowanej dla konkretnego przypadku

Nawilżanie zewnętrzne

Utrzymywanie właściwie nawilżonej i natłuszczonej od zewnątrz skóry wpływa na kilka rzeczy. Po pierwsze, dobrze opracowany śro­dek nawilżający może uzupełniać naturalne czynniki nawadniające w wierzchnich warstwach skóry. Po drugie, środek nawilżający umożliwia końcówkom martwych komórek skórnych ściślejsze przy­leganie do siebie, powodując wygładzenie powierzchni skóry. A po trzecie, w zależności od składu, środek nawilżający może pozostawić na skórze warstewkę, która zachowuje się jak nieprzepuszczająca wody uszczelka, zapobiegająca ucieczce wilgotności do środowiska. W rezultacie skóra młodnieje w oczach. To prawda, że wrażenie gład­kości i nawilżenia jest krótkotrwałe, ale jeśli nawilżanie jest częste i ciągłe, to poprawę tę można utrzymać. Oczywiście, wszyscy marzy­libyśmy o czymś trwałym, jednak ani laserowy resurfacing, czyli po­krywanie twarzy nową warstwą skóry, ani lifting nie mogą trwale od­mienić wyglądu czy konsystencji skóry oraz jej zdolności utrzymywania wody. Operacja plastyczna mająca na celu odmłodze­nie twarzy jest właściwie powierzchniowym udekorowaniem; nie wpływa na „tkaninę udrapowanej skóry”. Laser oraz peelingi che­miczne usuwają niedoskonałości skóry i mogą wzmóc wytwarzanie kolagenu w gojącej się skórze, nie wpływają jednak na jej zdolność do zatrzymywania wody czy wielkość porów. A wypełniacze, takie jak tłuszcz czy kolagen, dają jedynie złudzenie gładkości; nie zmie­niają sposobu działania skóry.

Oprócz nadawania gładkiego wyglądu i powodowania uczucia deli­katności w dotyku, nawadnianie wierzchnich warstw skóry wodą i sub­stancjami nawilżającymi poprawia również funkcje ochronne. A niena­ruszony, zdrowy płaszcz ochronny umożliwia działanie własnego układu nawilżającego skóry na najwyższych obrotach. Zapewnia także lepszą obronę przed atakami z zewnątrz.

Wyobraźmy sobie, że warstwa rogowa jest dachem naszego domu (ciała). Jeśli utrzymujemy go w dobrym stanie, a dachówki (komórki skórne) przylegają ściśle jedna do drugiej, to dom jest ciepły i suchy, a my zdrowi i zadowoleni. Ale jeśli pomiędzy gontami są dziury albo są one popękane, to dach nie tylko będzie wyglądał staro i nędznie, ale również będzie przeciekał. Dom będzie zimny i wilgotny, a ciepło ucieknie. Będziemy w kiepskim stanie, podatni na infekcje. Podobnie gdy w warstwie rogowej występują spękania i szczeliny, to wilgotność ucieka, a wolne rodniki i mikroorganizmy z otoczenia z łatwością wni­kają. Wszystkie drobne pęknięcia i rysy w powierzchni stają się bar­dziej widoczne, a wysuszona, niechroniona skóra jest narażona na uszkodzenia.

JAKA MATKA, TAKA CÓRKA

Patrycja odziedziczyła rodzaj skóry po swojej matce, Janet.

-    Nie tylko mam po niej suchą skórę, ale również piegi po oj­cu – narzekała, kiedy przyszła poradzić się w związku z egzemą, która pojawiła się na jej twarzy i rękach.

-     Mama stosowała się do zaleceń pana doktora przez kil­ka miesięcy i widziałam, że bardzo jej to pomaga. A kiedy usłyszałam jej najlepszą przyjaciółkę pytającą, czy zrobiła so­bie lifting twarzy, zdecydowałam się też pójść na kurację – opowiada Patrycja. Zanim mogła rozpocząć program, musia­łem przepisać odpowiednie sterydy oraz bardzo delikatną pielęgnację oczyszczającą, żeby skóra miała szansę dojść do siebie po zmaganiach z egzemą. Poprosiłem jednak, żeby od razu zaczęła przyjmować suplementy i myła twarz tylko raz dziennie.

Po mniej więcej dwóch tygodniach poważny stan zapalny został opanowany i Patrycja zaczęła stosować program prze­znaczony dla skóry suchej, nadal oczyszczając twarz tylko raz dziennie.

Początkowo głównym celem była fizyczna poprawa ochron­nych funkcji jej skóry, ale na dłuższą metę wiedziałem, że Patry­cja potrzebowała pomocy w radzeniu sobie ze stresem – nie­dawno została młodą matką. Zachęciłem Patrycję do fundowania sobie cotygodniowych zabiegów kosmetycznych na bazie witaminy C oraz od czasu do czasu – profesjonalnych kuracji w centrum odnowy biologicznej. Głębokie nawilżanie witaminą C pomogło szybko odzyskać jej skórze zdrowie, nato­miast odprężenie działało dobrze na egzemę dzięki opanowy­waniu przyczyn wywołujących stres.

-    Zaczerwienienie i łuszczenie skóry ustąpiły całkiem szyb­ko i chociaż nie stosuję już tej kuracji, poważna suchość nie powróciła. Jednak najbardziej mnie zdumiewa to, że moja skóra wydaje się jaśniejsza i bardziej rozświetlona. Piegi zaczęły blednąc po około miesiącu. Nie zniknęły zupełnie, ale te okropne, ciemne skupiska plam nie spędzają mi już snu z powiek.

Janet ochoczo zachęcała Patrycję do wypróbowania moich zaleceń, ponieważ pomogły jej one radykalnie polepszyć stan nękanej kłopotami skóry.

-     Nigdy nie miałam bardzo złej cery, ale zawsze coś nie po­zwalało mi uznać ją za doskonałą. A w miarę jak się starzejemy, stan naszej skóry przecież się nie polepsza – jednak po pięciu ty­godniach kuracji witaminą C ludzie zaczęli prawić mi komple­menty. „Jak ty to robisz?” – pytały mnie osoby, które znałam całe życie. Jeszcze śmieszniejsze było dla mnie stwierdzenie: „O, jest pani jednym z tych szczęśliwców, którzy nigdy nie muszą się kło­potać robieniem czegokolwiek ze swoją skórą. Jest fantastycz­na” – opowiada Janet z uśmiechem. Zmarszczki mimiczne i bruzdy wygładziły się w takim stopniu, że tak jak mówiła Pa­trycja, przyjaciele zaczęli pytać Janet, czy zrobiła sobie zabieg naciągania skóry twarzy.

Wiem, że Janet przypisuje swą nowo wygładzoną i rozjaśnio­ną skórę samej kuracji witaminą C, ale wspomaga ją dwa razy dziennie innymi elementami zaleceń dla suchej skóry oraz suple­mentami. Stosuje również dwa razy dziennie, a nie tylko na noc, dodatkowe serum tłuszczowe, które działa jak wzmocniony śro­dek nawilżający, zachowujący wilgotność.

 

Nawadnianie

Woda jest tak niezbędna dla zdrowia, że każdy układ narządów, nie wy­łączając skóry, ma wbudowany system nawadniania, który jest bez przerwy zasilany wodą z krwiobiegu.

W skórze ów system nawadniania składa się z naczyń krwionoś­nych, gruczołów potowych i łojowych oraz cząsteczek zatrzymujących i przyciągających wodę, które działają synchronicznie, aby zachować ciągłą równowagę pomiędzy zapasami wody wewnątrz organizmu a potrzebami skóry.

Była już o tym mowa w poprzednich rozdziałach, że kiedy błony ko­mórkowe są zdrowe, komórki wypełnione są płynem. Następnie każda z warstw skórnych zawiera nawilżające cząsteczki, dzięki którym utrzymuje wilgotność we wszystkich swoich strukturach. Skóra właści­wa, na przykład, jest należycie nawilżana głównie dzięki glikozamino-glikanom, takim jak kwas hialuronowy. W istocie, połowa całkowitych zasobów przyciągających wodę kwasu hialuronowego, jaką dysponuje ciało, znajduje się w skórze właściwej.

Naskórek jest tuż nad skórą właściwą. Komórki skórne dzielą się w dolnych partiach naskórka i, w miarę jak przesuwają się przez tę warstwę w górę, zaczynają się spłaszczać i obumierać. W trakcie tego procesu powoli uwalniają swoją zawartość, czyli wodę i tłuszcze struk­turalne. Tak więc nawet jeśli powierzchniowe komórki skórne nie są dłużej żywe i sprawne, to dopóki nie zostaną starte z powierzchni, do­póty otaczają je tłuszcze strukturalne, kwasy tłuszczowe, cholesterol oraz ceramidy zatrzymujące wodę i utrzymujące komórki w wilgotno­ści. Jest to zewnętrzny, ochronny pancerz naszego ciała. Aby dalej wspomagać nawilżenie skóry utrzymujące wodę, z gruczołów łojo­wych wydostaje się na powierzchnię skóry sebum, tworząc – wspólnie z tłuszczami wewnątrz warstwy rogowej – rodzaj nawilżającej ochro­ny, która zapobiega ucieczce wody.

Produkty pielęgnacji skóry zawierają częściowo takie same czą­steczki nawilżające, jakie znajdują się w skórze, na przykład sól sodo­wą PC A, naturalny środek nawilżający oraz ceramidy.

W przypadku większości zdrowych młodych ludzi przed dwudziest­ką naturalne wewnętrzne substancje nawilżające są wystarczająco sku­teczne, żeby zapewniać skórze wypełnienie wilgocią niezależnie od działających na nią napięć. Wraz z upływem lat, niewłaściwym odży­wianiem oraz uszkodzeniami związanymi ze środowiskiem, w którym żyjemy, skórna fabryka staje się coraz mniej skuteczna; wyposażenie komórkowe zaczyna się psuć, a wewnętrzny system nawadniania szwankuje. Na przykład, związane z wiekiem zmiany hormonalne spo­walniają wytwarzanie łoju. Osłabiają się glikozaminoglikany, takie jak kwasy hialuronowe. Wymogi środowiska zaś mogą się stać tak duże, że nawet skóra, która jest dobrze zaopatrzona w tłuszcze i sebum, nie mo­że poradzić sobie z utratą wilgotności.

Jednym z biologicznych celów, dla których natura dba o wypełnienie komórek wodą oraz o ich szczelne przyleganie do siebie, jest zahamo­wanie przez naskórkowej utraty wody (transepidermal water loss, TEWL). Jest to utrata wilgotności przez wnętrze skóry do atmosfery. Jeśli wilgotność ta nie może przedostać się przez wierzchnie pokłady war­stwy rogowej, to nie ma wyjścia i odwiedza głębsze warstwy skóry. Nieuchronnie, niektóre wewnętrzne zasoby wody z komórek wyparują w powietrze, ale jeśli systematycznie stosuje się dobry środek nawilża­jący oraz odpowiednią pielęgnację wewnętrzną skóry dostosowaną do potrzeb środowiska wewnętrznego i zewnętrznego, to TEWL zostaje zredukowane do minimum.

Skóra tłusta także potrzebuje wspomagania w nawadnianiu. Więk­szość naturalnego tłuszczu, który sprawia, że skóra się świeci, to łój skórny – sebum. To prawda, że jest to naturalny środek nawilżający, a ponieważ sebum ma charakter okluzyjny, więc pomaga zatrzymać wodę w skórze. Mimo to osobom z tłustą skórą może nadal brakować tłuszczów strukturalnych, które nawadniają głębsze warstwy skóry.

Dlatego w pewnych sytuacjach – w suchym, zimnym lub wietrznym klimacie albo kiedy skóra jest nadmiernie oczyszczana – nawet cera, która w sposób charakterystyczny dla siebie wydaje się mieć za dużo tłuszczu czy sebum, może ulec wysuszeniu, jeśli nie wytwarza wystar­czającej ilości tłuszczów strukturalnych.