Archive for the ‘Nowa generacja w pielęgnacji skóry’ Category

PROGRAM NA PRÓBĘ

Sara, czterdziestosześcioletnia kierowniczka domu towarowe­go, przyszła do mnie, ponieważ rozważała zrobienie liftingu twarzy. Właśnie rozpoczęła nową pracę i nie bardzo mogła so­bie pozwolić na dwa lata urlopu, potrzebne do całkowitego po­wrotu do zdrowia po zabiegu. Sara stanowczo nie chciała po­zwolić, żeby ktokolwiek wiedział o operacji i dlatego planowała odłożenie zabiegu do czasu, kiedy będzie mogła wybrać się na „wycieczkę po Europie”. Przynajmniej takie alibi miała zamiar przedstawiać.

Sara pragnęła się dowiedzieć, co można zrobić, żeby wy­gładzić nieco jej zmarszczki, ujędrnić dekolt i wywabić ciemne wybroczyny na podbródku. Miała nadzieję wyglądać najlepiej jak się da, dopóki nie zrobi sobie operacji naciągnięcia skóry twarzy.

Skóra Sary była typowa dla wielu kobiet, które nie przeszły jeszcze menopauzy. Mimo że policzki były trochę wysuszone, skóra na całym czole zachowywała jędrność, podobnie było w okolicach nosa i brody. Od czasu do czasu, krótko przed mie­siączką, pojawiał się na jej twarzy pryszcz, najwyżej dwa, ale ni­gdy nie miała problemów z trądzikiem. Wytrwale zażywała ką­pieli słonecznych, do czasu, gdy niegroźny rak skóry ostrzegł ją przed niebezpieczeństwami związanymi z opalaniem.

Zdeterminowanie Sary, żeby wyglądać jak najlepiej, było na tyle duże, że fanatycznie wypełniała program dla cery normal­nej i mieszanej. Zafundowała sobie nawet cotygodniowe głębo­kie nawilżanie witaminą C w ampułce.

Sara stosuje program już od ponad roku i nie podjęta jeszcze ostatecznej decyzji odnośnie do liftingu twarzy; wciąż jest nie­zdecydowana.

- Teraz poważnie rozważam przedsięwzięcie wycieczki po Eu­ropie. Miesięczny urlop spędzony na zachwycaniu się Włocha­mi, będzie dużo zdrowszy niż operacja. Poza tym, teraz, kiedy plamy z podbródka zniknęły i nie mam już tylu zmarszczek wo­kół oczu, myślę, że mogę poczekać z liftingiem jeszcze parę lat.

 

Wytrwać w programie

Pacjenci i klienci mojego centrum odnowy biologicznej, Murad Spa, mówią mi, że program szybko staje się częścią codziennych zajęć. Naj­trudniejszą sprawą, jak słyszę, jest wygospodarowanie czasu na co­dzienny odpoczynek i cotygodniowy zabieg kosmetyczny twarzy. Amerykanie to ludzie czynu i nierobienie niczego przez kwadrans, podczas gdy ampułka witaminy C wnika w skórę, czy wykonywanie ćwiczeń głębokiego oddychania, jest bardzo trudne. Jeśli ludzie skarżą się na kłopotliwość tego elementu mojego programu, to mam gotową odpowiedź na pytanie, dlaczego ich skóra sprawia wrażenie ziemistej, starej i porysowanej, niczym akwaforta, siateczka zmarszczek mimicz­nych. Ludzie, którzy nie potrafią oderwać się od zajęć na piętnaście mi­nut tygodniowo, żeby zadbać o siebie, żyją pod ogromną presją. A z te­go, co słyszę od pacjentów, nie są to odosobnione wyjątki.

Na najbliższych stronach można znaleźć wskazówki pomocne przy na­uce osiągania sześciu celów pielęgnacji skóry zapobiegającej starzeniu:

  • zwiększenie zawartości wody w komórkach skórnych oraz nawil­żenie wierzchniej warstwy martwych komórek skóry,
  • zwiększenie tempa odnowy komórek,
  • nawadnianie skóry od wewnątrz składnikami odżywczymi, które zapobiegają szkodliwości wolnych rodników i stanom zapalnym,
  • dostarczanie skórze od wewnątrz i od zewnątrz substancji budują­cych niezbędnych do naprawy i zachowania włókien kolagenu i elastyny,
  • wzmacnianie błon komórkowych za pomocą kwasów tłuszczo­wych, lecytyny, fosfatydylcholiny i choliny,
  • zabezpieczanie skóry od wewnątrz i od zewnątrz przed promienio­waniem ultrafioletowym, głównym czynnikiem przyśpieszającym starzenie, oraz zanieczyszczeniem.

Odmłodzenie

Najistotniejszą częścią programu jest poprawienie środowiska we­wnętrznego skóry, w stopniu umożliwiającym jak najlepsze jej funk­cjonowanie. Wynikiem powinno być ustąpienie widocznych oznak sta­rzenia, niemniej jednak, głównym celem jest zapewnienie skórze zdrowego środowiska, tak aby mogła uzdrawiać się sama. Program ten nie jest oparty na jednym składniku, lecz na kombinacji kroków zapo­biegających starzeniu:

  • Nawilżanie komórek skórnych za pomocą cząsteczek przyciągają­cych oraz zatrzymujących wodę.
  • Obezwładnianie wolnych rodników odpowiednimi przeciwutlenia­czami, zanim zdążą wyrządzić szkody strukturom skóry.
  • Łagodzenie stanów zapalnych środkami uśmierzającymi, które jednocześnie hamują powstawanie wolnych rodników.
  • Naprawianie uszkodzeń tkanki łącznej dzięki aminokwasom, pier­wiastkom śladowym, witaminom, a także innym substancjom od­żywczym.
  • Zapewnienie podstawowych składników pokarmowych, takich jak kwasy tłuszczowe, w celu umożliwienia odbudowy uszkodzonych błon komórkowych i zapobieżenia utracie wody.

Niektóre ze składników pokarmowych i substancji pochodzenia roślinnego, o których będzie mowa, dostarczane są organizmowi każdego dnia. Inne aplikowane są na powierzchnię skóry przynaj­mniej dwa razy dziennie. Niektóre zaś wymagają specjalnie opraco­wanych, zdecydowanie dłuższych, cotygodniowych lub comiesięcz­nych kuracji.

Starzenie a wpływ środowiska

W ciągu wielu lat naukowcy badający skórę poczynili rozgraniczenie między wewnętrznymi a zewnętrznymi przyczynami starzenia się. Skóra, podobnie jak i każdy inny narząd naszego ciała, zaczyna się sta­rzeć, kiedy osiągamy wiek około dwudziestu lat i dzieje się tak w wy­niku zmian wewnątrzkomórkowych, z których wiele zostało zaprogra­mowanych genetycznie dużo wcześniej. Jednak skóra różni się nieco od pozostałych organów tym, że jest również wystawiona na uszkodze­nia zewnętrzne, głównie na niekorzystny wpływ środowiska związany ze światłem słonecznym i zanieczyszczeniami. Czynniki środowisko­we to także marne odżywianie, przesadzanie ze spożyciem alkoholu, palenie papierosów oraz przyjmowanie rozmaitych medykamentów. Powyższe czynniki wpływają na zmiany biologiczne, które przyśpie­szają naturalne, wewnętrzne procesy starzenia.

Szacuje się, że od osiemdziesięciu do dziewięćdziesięciu procent widocznych oznak starzenia się jest spowodowane uszkodzeniami o podłożu środowiskowym, pozostałe dwadzieścia procent zaś to wy­nik wewnętrznych czynników powodujących starzenie, o których kie­dyś sądzono, że są poza naszym wpływem. Dokonałem wyczerpujące­go przeglądu literatury i nie zdołałem odnaleźć źródła tak wysokiego odsetka, ale z mocą podkreślam, że nie zaszkodzi założyć, iż większość uszkodzeń, które uznajemy za objawy starzenia, jest wynikiem urazów zewnętrznych – to jest nadmiernego wystawiania się na promienie sło­neczne oraz zanieczyszczeń w atmosferze.

Kiedy byłem studentem, mój profesor dermatologii uczył nas rozu­mieć różnicę pomiędzy wewnętrznymi a zewnętrznymi przyczynami starzenia się, mówiąc:

- Spójrzcie tylko na wierzch swoich rąk. To, co widzicie to rezultat zewnętrznych przyczyn starzenia. Teraz spójrzcie na wewnętrzną stro­nę nadgarstków. Zmiany, które widać, są wynikiem wewnętrznych przyczyn starzenia.

Nie zgadzam się bezkrytycznie co do owych zewnętrznych i we­wnętrznych przyczyn starzenia, ponieważ nie wierzę w prosty podział na wewnętrzne i zewnętrzne czynniki. Uważam raczej, że te niszczące siły są wzajemnie zależne. Wszystko w otoczeniu zewnętrznym ma ja­kiś wpływ na to, jak organizm starzeje się od wewnątrz, natomiast umniejszona zdolność ciała do radzenia sobie z urazami wpływa na je­go bezbronność wobec uszkodzeń zewnętrznych.

W istocie, w 1993 roku byłem jednym z pierwszych, którzy mówili o „przyczynach starzenia związanych z wpływem środowiska zewnętrzenego”. Przez termin ten rozumiałem starzenie się będące wynikiem połączenia urazów zewnętrznych i narażonych na szwank wewnętrz­nych funkcji komórkowych. Jestem przekonany, że możemy opóźnić starzenie się związane ze środowiskiem i że filtry przeciwsłoneczne pokrywające skórę nie są naszą jedyną bronią.

Naturalnie, ochrona skóry przed najpoważniejszymi urazami zwią­zanymi z otoczeniem – spowodowanymi nadmiernym wystawieniem na promienie słoneczne – może się zacząć natychmiast, dzięki zastoso­waniu odpowiedniego filtra. Ale mechanizmy obronne skóry mogą być również wzmocnione wewnętrznie dzięki przyjmowaniu suplementu z przeciwutleniaczami, na przykład ekstraktu z owocu granatu. W roz­dziale dziewiątym dowiemy się, w jaki sposób kwas ellagiczny, jeden z głównych aktywnych składników wyciągu z granatu, działa od we­wnątrz na zwiększenie o dwadzieścia pięć procent skuteczności współ­czynnika ochrony przed promieniowaniem słonecznym (SPF) znajdu­jącym się w aplikowanym przez nas kremie ochronnym.

Kwestie zasadnicze

Pewne elementy podstawowej pielęgnacji skóry są oczywiste. Każde­go ranka i wieczoru myjemy twarz. Możliwe, że stosujemy jakiś rodzaj złuszczania kwasami hydroksylowymi, używając peelingu do twarzy albo ściereczki czy gąbki roślinnej. (Mężczyźni urządzają sobie seans złuszczania przy każdym goleniu). Prawdopodobnie po oczyszczeniu twarzy, nawilżamy ją. A kto mądry, ten uwieńcza wszystko filtrem przeciw promieniom słonecznym. Ale czy przechodzimy przez te pod­stawowe kroki z jak najmniejszą szkodą dla skóry? Stany zapalne, któ­re można spowodować podrażniającymi produktami, są jedną z głów­nych przyczyn wysuszenia i marszczenia się skóry. I czy ta najbardziej naturalna i podstawowa pielęgnacja skóry uwzględnia odżywianie skó­ry składnikami pokarmowymi i naturalnymi nawilżaczami?

Dzienna pielęgnacja skóry produktami, które wchodzą w skład mo­jej najniezbędniejszej listy składników (wkrótce będzie o niej mowa), jest pierwszą linia obrony przed starzeniem. Jeśli funkcje zaporowe skóry są w jakiś sposób narażone na szwank, to nie może ona spełniać swojej roli ochronnej.

Kiedy rozmawiam z moimi pacjentami, nigdy nie zakładam, że zro­bili dla swojej skóry już wszystko i nie mam zamiaru zakładać nicze­go podobnego w przypadku czytelników. Proszę więc, żeby nie pomi­jać opisów poszczególnych kroków pielęgnacji skóry, nawet jeśli jest się przekonanym, że podstawy zna się na wyrywki.

Różnica, którą widać

Pewna poprawa, taka jak blask, który następuje po usunięciu mar­twych, wyschniętych komórek skórnych czy ulepszeniu krążenia w skórze, będzie zauważalna od razu. Inne, bardziej dramatyczne zmiany – zmniejszenie delikatnych zmarszczek, blaknięcie przebar­wionych miejsc, zwiększone wytwarzanie kolagenu – zaczną się poja­wiać po mniej więcej pięciu tygodniach. Poprawa będzie się utrzymy­wać tak długo, jak długo stosuje się program. Zresztą niektóre zmiany związane z wiekiem zostaną całkowicie powstrzymane. Ciągłe stoso­wanie suplementów zapobiegających starzeniu oraz zabezpieczeń przed promieniami słonecznymi oznacza, że nigdy nie zobaczymy, co mogłoby się stać, gdybyśmy nadal ignorowali potrzeby naszej skóry związane z nawilżaniem, odbudową i ochroną.

Mój program kształtował się przez niemal trzy dekady i obejmuje pięć zasad pielęgnacji skóry.

  • Po pierwsze, skóra musi być zdrowa. Jej najważniejszą funkcją jest bycie zaporą utrzymującą wewnątrz wilgotność i powstrzymującą środki drażniące, toksyny i inne czynniki zewnętrzne. Jedynie zdrowa skóra spełnia wszystkie te ważne wymagania.
  • Po drugie, ważne jest dostarczenie skórze wody od wewnątrz i z ze­wnątrz oraz naprawa błon komórkowych, aby wszystkie komórki ca­łego ciała były wypełnione do granic możliwości wodą. Wszystko, co robi się dla skóry, jest nakierowane na zwiększenie dostaw wody.
  • Po trzecie, codzienna naprawa wszelkich szkód, które występują w wyniku wewnętrznych lub zewnętrznych ataków. Dzięki przy­wróceniu i utrzymywaniu zdrowia skóry, zaczyna ona funkcjono­wać bardziej młodzieńczo.
  • Po czwarte, skóra musi być chroniona przed dalszymi urazami z otoczenia oraz przed szkodami wyrządzanymi przez siły we­wnętrzne, takie jak stres.
  • Po piąte, realizowanie wszystkich powyższych celów za pomocą całościowego programu z różnorodnymi składnikami i suplemen­tami, które nakierowane są na wszystkie przyczyny starzenia się, a nie jedną wybraną. Wszystko, co zrobi się na skórze lub dla skó­ry, oparte jest na przepisie złożonym z przeciwutleniaczy, czynni­ków zapobiegających stanom zapalnym, nawilżaczy, substancji budujących kolagen oraz substancji ochronnych. Żaden pojedyn­czy produkt czy składnik nie jest w stanie zrobić tego, co musi być zrobione, żeby odbudować i odmłodzić skórę.

Procesy powodujące starzenie nie mogą być powstrzymywane wiecznie. Obserwowałem jednak, że starzenie skóry można spowolnić, a wiele szkód naprawić. Należy w tym celu konsekwentnie przestrze­gać wszystkich kroków programu. Nawet skutki silnie działających le­ków, takich jak Retin-A, który poprawia drobne zmarszczki i pobudza wytwarzanie kolagenu, nie trwają bez końca. Jak wykazują badania, skóra powraca do stanu sprzed kuracji zaraz po odstawieniu lekarstwa.

Odnowa komórek i wytwarzanie kolagenu to toczące się procesy fi­zjologiczne, które należy utrzymywać na najwyższym dla nich pozio­mie. Twierdzę, że da się to osiągnąć przez stałe odżywianie skóry składnikami pokarmowymi, które ją odbudowują, przywracają do zdrowia i chronią.

Kosmeceutyki i suplementy, na których opiera się mój program opóźniający starzenie, są wynikiem wysiłków badawczych wielu na­ukowców ostatnich kilkunastu lat. W niektórych przypadkach, te natu­ralne, aktywne składniki, takie jak witamina C, nie są niczym nowym, jednak dzisiejsza technologia pozwala na włączanie ich w trwałe i przyjemne w użyciu produkty. Pewne składniki, na przykład kwasy hydroksylowe, zostały po prostu odkryte na nowo i weszły w skład de­likatnych formuł, odpowiednich dla wszystkich rodzajów skóry.

Produkty do pielęgnacji skóry są obecnie szeroko dostępne, nie wyłączając silnie działających przeciwutleniaczy, powstrzymujących wolne rodniki, które częściowo są wynikiem procesów starzenia, a czę­ściowo rezultatem urazów związanych z otaczającym nas środowi­skiem. Produkty te zawierają również czynniki przeciwzapalne, kojące dla skóry. I wreszcie, istnieją także substancje nawilżające, przyciąga­jące wodę do skóry i poprawiające jej zdolność zatrzymania wody w sobie.

Są suplementy przywracające komórkom skórnym zdrowie i witalność, które mają korzystne działanie na wszystkie komórki ludzkiego ciała. Uszkodzenia spowodowane przez wolne rodniki nie dotyczą wy­łącznie skóry, oddziałują one na ścianki naczyń krwionośnych oraz na tkankę płuc i mózgu. Każda komórka organizmu jest na nie podatna. W istocie naukowcy odkrywają teraz, że stany zapalne odgrywają de­cydującą rolę w rozwoju wielu chorób związanych ze starzeniem, ta­kich jak cukrzyca, choroby serca czy rak.

To przywodzi nas z powrotem do mojego podstawowego założenia pielęgnacji zdrowej skóry. Cokolwiek zrobi się dla zdrowia skóry, wpłynie korzystnie na zdrowie całego organizmu. Cokolwiek zrobi się dla zdrowia całego ciała, poprawi stan zdrowia – oraz wygląd – skóry. Moją filozofię można podsumować krótko: zadbaj o zdrowie skóry, a organizm dokończy dzieła.

Odżywianie skóry

Skóra jest żywo reagującym organem. W pewnym sensie możemy ją na­zwać fabryką, ponieważ stale podtrzymuje własne struktury nośne oraz wytwarza komórki i utrzymującą je razem podobną do żelu substancję.

Cokolwiek dostarczamy organizmowi, wpływa to na jego funkcje, dlatego jeśli zależy nam na zdrowej skórze, musimy dostarczać jej nie­zbędnych podstawowych części składowych błon komórkowych i tkanki łącznej. Zawierają one białka i aminokwasy, związki wiążące wodę (takie, jak fosfolipidy), kwasy tłuszczowe, lecytynę, witaminę B i C oraz pierwiastki śladowe.

Podstawowym założeniem, na którym opiera się mój program, jest to, że starzejąc się, fabryka komórek skóry staje się mniej wydajna. (Jest kilka teorii na temat owego spadku sprawności – czyli starzenia. Omawiam je w rozdziale szóstym). Przekonałem się, że dzięki zwięk­szeniu dostaw surowców – środków ochronnych i naprawczych – fa­bryka może wznowić normalną produkcję, jak za swoich młodych lat.

Założenie to jest również podstawą gwałtownie rozwijającej się ga­łęzi suplementów zwanych często nutraceutykami (nutraceuticals). Są to składniki pokarmowe, które zachowują się jak farmaceutyki, a więc zapobiegają chronicznym dolegliwościom i chorobom. W przypadku starzejącej się skóry odżywki te można traktować jako jeszcze jeden środek zaopatrzenia fabryki komórek skóry. Zalecanie odżywek rozpo­cząłem w latach osiemdziesiątych i od tamtej pory mam szczególną słabość do wyciągu z owocu granatu. Jest to silny naturalny przeciwutleniacz i po tym, jak moje badania potwierdziły, że świetnie stymulu­je skuteczność filtrów przeciwsłonecznych, zacząłem włączać go za­równo do nich, jak i do innych suplementów.

Ponieważ skóra jest tak skuteczną zaporą, a jej wierzchnia warstwa nie jest odżywiana przez krew, dostarczenie składników odżywczych i innych potrzebnych substancji z powierzchni skóry do jej głębiej le­żących warstw naskórka, gdzie komórki są odżywiane, sprawia pewną trudność. Obserwując, co można osiągnąć za pomocą odżywek w przy­padku innych dolegliwości zdrowotnych, uświadomiłem sobie, że su­plementy odżywiające skórę od wewnątrz dzięki obiegowi krwi są w stanie nadrabiać niedostatki skóry.

Obecnie naukowcy torują drogę techniceutykom – termin ten uku­łem dla nowych technologii wzbogaconych innymi czynnikami. Na przykład, obok laserowego odbudowywania powierzchni skóry (resurfacing) stosuję głębokie nawilżanie witaminą C oraz suplementy odżywcze w celu bezpośredniego przywrócenia składników pokar­mowych skórze właściwej. Technologia głębokiego nawilżania, z kolei, umożliwia dostarczanie przeciwutleniaczy, czynników zapo­biegających stanom zapalnym, nawilżających substancji chemicz­nych oraz materiałów budujących kolagen bezpośrednio do skóry właściwej. Przez ostatnie dwa lata posługiwałem się techniką głębo­kiego nawilżania w celu nasączania skóry wysokim stężeniem wita­miny C, osiągając doskonałe rezultaty, o których będzie mowa w rozdziale jedenastym.

Kosmetyka poważnieje

Produkty zawierające kwasy hydroksylowe AHA są zaliczane do kate­gorii produktów pielęgnacji skóry zwanych kosmeceutykami. Termin ten wprowadził dwadzieścia lat temu dermatolog Albert M. Kligman na opisanie środków aplikowanych na skórze, które są aktywniejsze niż kosmetyki, ale nie aż w takim stopniu, żeby powodować niekorzystne czy szkodliwe skutki uboczne, jak dzieje się w przypadku lekarstw. Kosmeceutyki zostały medycznie określone jako „produkty, których dzia­łanie jest nastawione na leczenie lub zapobieganie łagodnym nieprawi­dłowościom skóry”. Chociaż amerykański Federalny Urząd Żywności i Leków (FDA – Food and Drug Administratioń) oficjalnie nie uznał kosmeceutyków i nie reguluje ich prawnie, inne państwa dopuszczają, że niektóre składniki kosmetyczne oddziałują biologicznie na skórę. W Japonii na przykład, te aktywne składniki nazywane są „kwazi lekar­stwami” i zakłada się, że są łagodne i bezpieczne.

Niektóre ze składników, które polecam, można znaleźć w produk­tach kosmeceutycznych, aczkolwiek nie należy zapominać, że ponie­waż FDA nie reguluje tych produktów, więc działanie składników mo­że się różnić. Należy zatem zwracać baczną uwagę na reakcję skóry i dopasowywać zabiegi pielęgnacyjne do jej potrzeb.

Jak wypracowałem mój program

Punkty zwrotne w nauce rzadko następują nagle i odkrycia w dziedzi­nie pielęgnacji skóry nie są wyjątkiem. Postępy te pojawiają się jako rezultat powolnego odkrywania kolejnych elementów układanki sta­rzejącej się skóry i składania ich razem. Nowa teoria musi być spraw­dzona w laboratorium i wypróbowana przez ochotników. Badacze mu­szą wówczas udowodnić, że wyniki są spójne i powtarzalne oraz że składniki czy produkty wspomagające pielęgnację skóry są bezpieczne dla większości ludzi.

Tak drobiazgowy proces nie jest wykonywany przez jedną osobę w jednym laboratorium, ale przez naukowców na całym świecie. Spo­tykamy się i dzielimy rezultatami naszych wysiłków, a także często analizujemy wzajemnie swoje prace. Publikujemy wyniki przeprowa­dzanych testów i omawiamy je na konferencjach naukowych. Odkry­cie poczynione przez naukowca w Berlinie może być brakującym frag­mentem w układance, poszukiwanym przez lekarza z Los Angeles. W taki sposób działa nauka.

Piszę o tym, ponieważ uważam, że ważne jest, aby docenić lata stu­diów, wykonywania doświadczeń, przeprowadzania testów przez in­nych i przeze mnie, które złożyły się na prezentowany tutaj program. Rozwój mojej całościowej pielęgnacji skóry odzwierciedla nowator­stwo kilku istotnych osiągnięć w zakresie fizjologii skóry, dietetyki i psychologii. Przykładem może być dość niedawna świadomość, że stres bezpośrednio odbija się na skórze. Przez lata praktyki lekarskiej widziałem wpływ stresu i spustoszenie, jakie po sobie pozostawia. Wi­działem również, jak kondycja skóry niektórych ludzi ulegała popra­wie, gdy łączyli zapisaną przeze mnie kurację z odrobiną uczuciowej troski o samych siebie.

Nie dalej jak w zeszłym roku naukowcy z uniwersytetu w Dreźnie dokonali ważnego odkrycia, które być może okaże się pomocne w wy­jaśnianiu tego, co obserwują inni dermatolodzy, także i ja. Niemieccy badacze odkryli mianowicie, że pewien hormon związany ze stresem pasuje jak klucz do dziurki receptora w skórze i wywołuje niszczące stany zapalne z gatunku odpowiedzialnych za powstawanie zmarsz­czek i utratę włosów. Odnaleziono kolejny fragment układanki, łączą­cy stres i funkcjonowanie skóry.

Opracowywanie programu pielęgnacji skóry rozpocząłem w 1972 roku, kiedy to kończyłem staż na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. W tamtych czasach, podobnie jak większość dermatologów, wierzyłem, że moja praca polega na leczeniu chorób skóry. Niemniej, wkrótce po tym, jak rozpocząłem prywatną praktykę, stało się dla mnie jasne, że wielu spośród moich pacjentów narzeka na problemy uważa­ne przez medycznych zawodowców za „kosmetyczne”. Mężczyźni i kobiety skarżyli się nie tylko na łuszczycę, ale i na zmarszczki. Ow­szem, przychodzili do mnie z powodu trądziku, jednak czerniaki czy przebarwienia, tworzące czarne plamy na ich karnacji, również ich martwiły. Zamiast ignorować te „kosmetyczne” problemy, sprawiające moim pacjentom tyle smutku, poświęciłem im wiele uwagi. Był to, jak na owe czasy, wielki przełom w medycynie.

W 1984 roku byłem jednym z pierwszych dermatologów, którzy prowadzili praktykę wspólnie z kosmetyczką. Dzieliłem się z nią wie­dzą na temat funkcjonowania zdrowej skóry oraz jej potrzeb, a ona od­wdzięczała się zdobywanym przez lata doświadczeniem w zakresie głębokiego oczyszczania, nawilżania oraz masowania skóry. Zacząłem sobie uświadamiać, że dotyk i pielęgnacja, które oferują ręce dobrej kosmetyczki, uwalniają od stresu i pomagają odzyskać dobre samopo­czucie. Zauważyłem, że troska o siebie samego jest również uzdrawia­jącym lekarstwem.

W 1987 roku otworzyłem centrum odnowy biologicznej i pielęgna­cji skóry A Sense of Self w Brentwood, dzielnicy Los Angeles. Było to jedno z pierwszych dziennych centrów łączących zdrowie i urodę w coś, co nazwałem Optymalną Troską o Zdrowie. Medycznie ukierun­kowana pielęgnacja skóry została wzbogacona o możliwość konsulta­cji z dietetykiem czy instruktorem fitness oraz o fachowy zabieg kos­metyczny wykonany przez wykwalifikowaną kosmetyczkę.

Zanim zostałem lekarzem, byłem aptekarzem, a w latach siedem­dziesiątych ubiegłego wieku zacząłem współpracować z chemikiem kosmetycznym nad projektowaniem unikatowych kuracji i produktów zaspokajających indywidualne potrzeby moich pacjentów. W roku 1990 udostępniłem na użytek publiczny wszechobecne dzisiaj kwasy alfa-hydroksylowe AHA. Przyśpieszają one naturalne procesy wymia­ny skóry. Dzięki usuwaniu martwych, suchych komórek z powierzch­ni skóry, produkty nawilżające stają się łatwiej przyswajane przez skó­rę, która natychmiast staje się gładsza. Kwasy owocowe pozostają waż­ną częścią mojego programu dla większości typów skóry i będzie jesz­cze o nich mowa w tym blogu.

Początkowo opracowane przez mnie receptury, były dostępne tylko dla pacjentów znajdujących się pod moją opieką. Później moje do­świadczenie w stosowaniu kwasów AHA u tysięcy pacjentów i klien­tów gabinetu odnowy biologicznej oraz obserwowanie, w jaki sposób złuszczanie poprawia stan skóry, przekonało mnie do opracowania linii produktów opartych na kwasach alfa-hydroksylowych. W 1990 roku wprowadziłem AHA do przemysłu profesjonalnej pielęgnacji skóry produktami domowej pielęgnacji, które obecnie są wykorzystywane w standardowych zabiegach. Dzięki kwasom alfa-hydroksylowym za­biegi kosmetyczne twarzy wywołujące dobre samopoczucie stały się kuracjami z prawdziwego zdarzenia.

Program całościowy

Program zapobiegający starzeniu, który opracowałem, jest programem całościowym. Rozumiem przez to, że łączy on w sobie

  • zajmowanie się powierzchniowymi, spędzającymi sen z powiek, oznakami starzenia,
  • wewnętrzne wzbogacanie organizmu substancjami potrzebnymi do utrzymywania właściwej dla zdrowia równowagi wodnej, pobu­dzanie wzrostu nowych komórek oraz odbudowywanie podstawo­wych struktur skóry,
  • ograniczanie wpływu negatywnych emocji i napięć na skórę i ciało.

Badania kliniczne wykazują, że każdy krok mojego programu oferu­je jedyne w swoim rodzaju wymierne korzyści – wyniki tych badań będę przedstawiał w następnych rozdziałach. Dzienna pielęgnacja po­lega na czynnościach, które należy wykonać rano i wieczorem, a wszystko to zawarłem w formie nietrudnej do naśladowania. Produk­ty wykorzystywane do tej pielęgnacji są takie same, jak te, które prze­pisuję pacjentom, używam w moim gabinecie odnowy biologicznej oraz rozprowadzam wśród kosmetyczek całego kraju. Ponieważ sam opracowałem te specyfiki i wypróbowałem je, mam pewność, że są skuteczne. Firmy kosmetyczne nie dzielą się z nami opracowaniami na temat swoich produktów, dlatego nie uświadamiamy sobie, że jeśli dwa specyfiki zawierają te same składniki, to wcale nie muszą być iden­tyczne; zdarzają się znaczne różnice w ilości ingrediencji. Równie istotny jest sposób łączenia składników. Warto poeksperymentować, żeby znaleźć najlepszy preparat.

Opracowałem również i opatentowałem suplementy zawierające niezbędne składniki odżywcze w ilościach, które, jak stwierdziłem, są najskuteczniejsze i bezpieczne. Należy jednak pamiętać, że suplemen­ty nie są tak obwarowane przepisami jak lekarstwa, więc produkty róż­nych marek mogą różnić się pod względem jakości. Zalecam korzysta­nie z produktów znanych firm. Istotne jest również, żeby w przypadku przyjmowania jakiś leków lub jakichkolwiek kłopotów ze zdrowiem, ustalić z lekarzem rodzinnym, czy zażywanie danego suplementu nie wejdzie w niebezpieczne dla organizmu interakcje.

Stosując się do zaleceń mojego programu, można zupełnie natural­nie cofnąć czas. Jedna część programu wspomaga odbudowę kolage­nu. Kolejna poprawia nawodnienie. Jeszcze inna skupia się na ochro­nie przed promieniowaniem słonecznym. Całość jest ściśle ze sobą powiązana, co oznacza, że działanie wszystkich części w ramach pro­gramu jest skuteczniejsze, niż byłoby w przypadku stosowania każdej z nich oddzielnie.

Aby osiągnąć to, co nazywam wiecznie młodą twarzą, twarzą, któ­ra jest młodzieńcza i naturalna, a jednocześnie ma wyraz i charakter, należy jedynie przestrzegać prostych zabiegów porannych i wieczor­nych, jeść według zdrowej dla skóry diety i znaleźć trochę czasu na odpoczynek. Niestety, prostota mojego programu kusi niektórych, by pójść na skróty, zwłaszcza jeśli chodzi o organizowanie czasu na za­bieg kosmetyczny twarzy czy zdrowsze jedzenie. To prawda, że jeśli bazujemy na fast foodach i mrożonkach, to wydaje nam się, że robie­nie zakupów i przygotowywanie świeżego jedzenia zabiera dużo cza­su. Z mojego doświadczenia wynika, iż z tygodnia na tydzień robi się to wszystko sprawniej, a młodszy wygląd i lepsze samopoczucie spra­wiają, że z pewnością uznamy taką inwestycję za trafioną. Dlatego w przypadku pokusy ominięcia jakiejś składowej programu, warto rozważyć: czy nadeszła pora, żeby zadbać o siebie równie troskliwie jak dbamy o innych?