Archive for the ‘Nowa generacja w pielęgnacji skóry’ Category

Zadbaj o siebie pod każdym względem

Tempo i oznaki starzenia się skóry w dużym stopniu zależą od tego, jak o siebie dbamy, zarówno od wewnątrz, jak i na zewnątrz. Te same kro­ki, które podejmiemy natychmiast, by zacząć zmieniać swoją skórę, poprawią także stan zdrowia organizmu. Włączam troskę o ciało w swój program, ponieważ skóry i organizmu nie można oddzielać, tak jak nie można traktować oddzielnie umysłu i ciała. Przecież skóra jest największym organem ciała i zarazem jedynym widocznym odzwier­ciedleniem stanu zdrowia organizmu.

Program nie jest skomplikowany. W istocie większość ludzi zdumie­wa jego prostota i krótki czas, jakiego wymaga.

-    Nie licząc chwil, które spędzam pod prysznicem, poranne zabiegi zajmują mniej niż pięć minut – twierdzi Linda, trzydziestojednoletnia dyrektorka marketingowa, która odłożyła swoją karierę na później, do czasu gdy odchowa dzieci, będące w wieku ośmiu, sześciu i dwóch lat. Żonglerka harmonogramem programu przypomina jej czasy zabiega­nego dyrektorowania i sprawia, że czuje się ekspertem w wielozadaniowości.

-    Najpierw nawilżanie: myję twarz, biorąc prysznic. Gdy tylko wy­chodzę z wanny, rozpylam na twarzy tonik, aplikuję odmładzające serum zawierające przeciwutleniacze, osuszam ciało ręcznikiem i szo­ruję zęby, podczas gdy serum wnika w skórę. Następnie łykam suple­menty – i już, kończę i opuszczam łazienkę.

Linda ma w samochodzie filtr przeciwsłoneczny i rozdziela go szczodrze, czy słońce czy deszcz, podczas gdy dzieci zapinają pasy, sa­dowiąc się w drogę do szkoły. (Nauczyły się już stosować krem prze­ciwsłoneczny po umyciu twarzy).

- Poranna rutyna już tak weszła mi w krew, że nawet o niej nie my­ślę – mówi.

Pod koniec dnia, zaraz po kolacji Linda oddaje się wieczornym za­biegom, tak że jeśli zaśnie podczas czytania dzieciom, jak to się jej czę­sto zdarza, to nie ma możliwości, żeby opuściła drugą część dziennego programu.

Co miesiąc, pod moim okiem, w centrum odnowy biologicznej Lin­da stosuje na twarz głębokie nawilżanie witaminą C w ampułce, aby in­tensywnie odżywić skórę przeciwutleniaczami. Takie gabinetowe kura­cje to również godzina tylko dla niej. Odprężenie rozpieszczaniem pomaga także jej skórze. Jak to wyjaśnię w rozdziale czternastym, je­stem przekonany, że rozluźnienie i dotyk podczas masażu lub zabiegu kosmetycznego twarzy to podstawowe antidotum na kaskadowe skutki uboczne związane ze stresem widoczne na skórze.

Nie ma jednego zabiegu, który odwróciłby wszystkie zmiany starcze zapisane w naszych twarzach. Nie sprawi tego ani peeling, ani solidny lifting twarzy, ani nawet mój ulubiony przeciwutleniacz i ochrona przed promieniowaniem słonecznym w jednym – owoc granatu. To, co przynosi efekty, to kompletny, całościowy program, który zajmuje się WSZYSTKIMI przyczynami owych zmian. Dzięki przywracaniu skó­rze naturalnego środowiska, wszystkie jej poziomy – od najgłębiej położonej warstwy tłuszczu do znajdującej się na samym wierzchu warstwy komórek skórnych – są w pełni nawilżone i chronione od dal­szych zniszczeń.

W procesie odżywiania, naprawiania i chronienia swojej skóry, przywracamy jednocześnie zdrowie ciału. Pomyślmy o tym. Komórki naszych organów wewnętrznych, podobnie jak te składające się na skó­rę, potrzebują stałych dostaw tlenu, wody i substancji odżywczych. Komórki serca, wątroby, mózgu i skóry mają podobne potrzeby, któ­rych, jestem o tym przekonany, nie dostarcza jedzenie spożywane przez większość nas.

Na przykład, podczas naprawiania i odmładzania tkanki łącznej, która odpowiada za sprężystość skóry, wzmacniamy również kondycję tkanki łącznej w naczyniach krwionośnych, nerwach, ścięgnach oraz stawach. Zahamowanie ognisk zapalnych skóry zmniejsza jednocześ­nie stany zapalne w naczyniach krwionośnych, które zaopatrują serce i mózg. Każda komórka zaś musi być porządnie nawadniana, jeśli ma spełniać swoje funkcje. To dlatego właśnie uważam, że takie ważne jest przyjmowanie nawadniających suplementów diety, takich jak kwa­sy tłuszczowe.