Archive for the ‘Zasada Wody’ Category

Utrzymanie równowagi

Dowiadujemy się o składnikach, które po­magają w przyciąganiu i zatrzymywaniu wody w skórze oraz o suple­mentach, które wspomagają zwiększenie nawodnienia i zapobiegają utracie wody. Jest tak dlatego, ponieważ uważam, że woda jest najlep­szym środkiem powstrzymującym starzenie jaki odkryto do tej pory. Stwierdzono, że w ciągu życia nasze ciało traci dziesiątą część swoich zasobów wody. Swój program opracowałem w celu uniknięcia tej stra­ty oraz zachowania skóry nawilżonej i elastycznej. To jest to, czym młoda skóra nie musi się przejmować, a nie widzę powodu, dla które­go skóra w średnim czy podeszłym wieku miałaby cierpieć z powodu odwodnienia.

W ciągu trzydziestoletniej kariery dermatologa skupiałem się na ucze­niu ludzi, w jaki sposób powinni utrzymywać w skórze zdrową równo­wagę wodną – zmaksymalizować zdolność utrzymywania wody przez komórki oraz zapobiec ucieczce tej wody do atmosfery. Gdy mówię pa­cjentom, że woda to pieniądze, Zasada Wody staje się przejrzysta.

Warto o tym pomyśleć. Jeśli oznajmię komuś, że mam zamiar po­darować mu dziesięć milionów dolarów, będzie zachwycony. Jednak gdyby pojawił się fiskus i oświadczył, iż należy zwrócić jedenaście milionów dolarów zaległych podatków, radość by prysła. Przekładając to na zagadnienia wodne – można napełnić komórki wodą do granic ich możliwości, a następnie pozwolić całej wodzie uciec wraz z tą, która była już w nich wcześniej. Skóra – wodne konto w banku – ma kłopoty i wygląda właśnie tak, jakby je miała. Sprawdza się to rów­nież dla całego organizmu. Można wypić więcej wody niż ciało kie­dykolwiek będzie w stanie zużyć, ale jeśli komórki nie są w stanie jej przechować i wydalają zapasy, to cały wysiłek porządnego nawodnie­nia pójdzie na marne.

Do zapewnienia komórkom zdrowia i wilgotności niezbędne są przeciwutleniacze, czynniki przeciwzapalne, substancje budujące kola­gen, nawilżacze i, oczywiście, filtry przeciwsłoneczne. Kto zacznie do­pasowywać do własnych potrzeb program pielęgnacji skóry, przekona się wkrótce, jak dbanie o każdą bez wyjątku składową – od zewnętrz­nej zapory skórnej (warstwy rogowej), do wewnętrznego dostarczania wody do skóry właściwej – wpływa na zawartość wody w komórkach skóry. Doświadczy na sobie, w jaki sposób zwiększanie zasobów wo­dy w skórze i komórkach ciała odmładza wygląd. To, czego nie widać, ale co w niedługim czasie będzie odczuwalne, jest dowodem na to, jak odmładzają się również komórki całego ciała.

Zewnętrzny aspekt mojego programu został tak opracowany, żeby płaszcz ochronny naszego ciała stawał się coraz bardziej sprężysty i za­bezpieczający – co dla oka obserwatora przekłada się na gładką, świe­tlistą i wolną od zmarszczek skórę. To najbliższy cel, a po dniu stoso­wania nowego programu pielęgnacyjnego skóry już będzie można zauważyć widoczne oznaki poprawy. Natomiast po upływie kolejnych pięciu tygodni da się również odczuć, jak poprawa stanu zawartości wody w skórze nadaje jej pulchność i jasność. Różnica stanie się od­czuwalna pod względem konsystencji i elastyczności skóry.

Zawsze było dla mnie oczywiste, że aby się odmłodzić i pozostać zdro­wą, skóra potrzebuje pomocy zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Przez ostatnie lata nauczyłem się, że kroki walki ze zmarszczkami, który­mi chcę się z czytelnikami podzielić, wywierają także pobudzający witalność wpływ na wszystkie komórki. I, podobnie jak w przypadku skóry, zdrowie tych komórek zaczyna się i kończy w wodzie.

Dostarczanie skórze wody

Nawodnienie skóry należy rozważyć pod dwoma względami. Pierw­szy, który właśnie opisałem, polega na dostarczeniu głębiej leżącym warstwom wystarczającej ilości wody do nasycenia tkanek i doprowa­dzenia jej do rozwijających się komórek. Drugi ma na celu utrzymanie zapory i zapobieżenie wyparowywaniu wody przez zewnętrzne war­stwy skóry do atmosfery.

Na samym wierzchu skóry martwe komórki układają się jedna na drugiej jak gont na dachu domostwa, ochraniając żywe komórki na­skórka znajdujące się pod nimi. Owe martwe komórki otoczone są przez strukturalne tłuszcze, dzięki czemu komórki „dachówki” utrzy­mują się na swoim miejscu i są nieprzepuszczalne dla wody. Te tłusz­cze strukturalne to w przeważającej mierze wolne kwasy tłuszczowe, ceramidy oraz naturalne czynniki nawilżające.

Dobrym sposobem na zrozumienie znaczenia funkcji ochronnej skó­ry jest wyobrażenie sobie swojego ciała jako jabłka. Skórka jabłka utrzymuje wilgotność w jędrnym miąższu, który się pod nią znajduje, i ochrania go przed wystawieniem na wysuszające powietrze czy wpływ środowiska. Najbardziej zewnętrzna warstwa skóry, podobnie do skórki jabłka, działa jak hermetyczne zamknięcie, nie dopuszczając powietrza z zewnątrz, a utrzymując wilgotność wewnątrz, tak że ko­mórka pozostaje nasączona płynem.

Kiedy skórkę jabłka przetnie się lub zniszczy, wnętrze jabłka zaczy­na wysychać, a odkryty miąższ brązowieje. Nawet jeśli stłuczenie czy zadrapanie jest tak maleńkie, że prawie niewidoczne, to miąższ pod skórką zmieni kolor.

Niezauważalne uszkodzenia powierzchni skóry uwalniają wilgot­ność i wpuszczają bakterie, środki drażniące czy wolne rodniki, z któ­rych wszystkie nie tylko niszczą różnorodne struktury wewnątrz skó­ry, ale także przyśpieszają dalszą utratę wilgotności. W skórze właści­wej, warstwie skóry, która jest pod naskórkiem, znajdują się kolagen i elastyna nadające jej sprężystość. Są tam też fibroblasty, które wy­twarzają te włókna. Owa plątanina włókien otoczona jest żelopodobną substancją, która zawiera wiele składników odżywczych i, oczywi­ście, wodę.

W żelu tym przemieszane są bardzo ważne cząsteczki, których za­daniem jest przyciąganie wody. Te hydrofilne, czyli wodolubne czą­steczki nazywają się GAG, co jest akronimem glikozaminoglikanów, o których wspominałem w rozdziale drugim. Są to duże cząsteczki zbudowane z łańcuchów białek i cukrów. Jedną z najważniejszych czą­steczek przyciągających wodę jest kwas hialuronowy. Można go zna­leźć niemal we wszystkich tkankach ciała, jednak połowa zasobów ca­łego organizmu znajduje się w skórze. Duże ilości są także w płynie stawowym, o którym wiemy, że również zanika z wiekiem.

Zrozumienie zjawiska potężnego przyciągania wody przez te czą­steczki oraz możliwości zwiększenia skórnych zasobów naturalnych czynników wilgotnościowych, zwłaszcza GAG, stanowią przedmiot ciągłego zainteresowania chemików kosmetycznych oraz naukowców badających wywierane na skórę skutki starzenia i uszkodzeń spowodo­wanych przez słońce. Wiadomo, że w starszej skórze owych przyciąga­jących wodę cząsteczek jest mniej. Wiemy także, że nawet minimalna ich utrata oznacza poważny uszczerbek w zawartości wody w skórze, ponieważ niektóre z tych cząsteczek unoszą ze sobą do tysiąca razy więcej wody, niż same ważą.

Jednym ze sposobów na zwiększenie ilości wody w komórkach skó­ry jest zaopatrywanie organizmu w glukozaminy, które są niezbędne do wytwarzania przyciągających wodę cząsteczek w rodzaju kwasów hialuronowych. Odkryłem, że w procesie zwiększania ilości wody w skó­rze, skóra się odmładza. Oto jak to działa.

Jeśli w skórze właściwej znajduje się wystarczająca ilość wody, to będzie ona grubsza i gładsza. Tym samym komórki innych struktur w skórze właściwej – naczyń krwionośnych, nerwów i gruczołów – mogą funkcjonować z optymalną wydajnością, bo są dobrze nawod­nione, co również sprzyja zdrowej skórze. Co więcej, skóra właściwa zachowuje się jak gąbka, pozwalając, by woda w niej zawarta była w miarę potrzeby wchłaniana przez naskórek. Jednocześnie skóra wła­ściwa jest rezerwuarem wody potrzebnej znajdującym się wewnątrz niej strukturom, takim jak gruczoły potowe, gruczoły łojowe i naczy­nia krwionośne.

Zaopatrywanie przyciągających wodę cząsteczek w skórze właści­wej można potraktować niemal jako zapewnianie pożywnej zupki fibroblastom. (Czytelnik pamięta, że fibroblasty to komórkowe fabryki wytwarzające kolagen i elastynę). Kiedy zażywa się odpowiednie suplementy, zaczyna się za­uważać rezultaty tego uzupełniającego procesu po mniej więcej mie­siącu, gdy odbudowuje się uszkodzony kolagen, poprawia się zdolność skóry do zatrzymywania wody oraz powstają nowe zasoby kolagenu i elastyny. Widać również nową sprężystość i jędrność skóry, a głębsze zmarszczki zaczynają zanikać.

ZATRZYMYWANIE WODY A NAWODNIENIE

Kiedy rozmawiam z ludźmi o Zasadzie Wody, jednym z pierw­szych pytań, które zadają, szczególnie kobiety, jest: „W jaki sposób zatrzymywanie wody może być dla nas dobre?”. Dzieje się tak dlatego, że większość ludzi nie widzi różnicy pomiędzy wodą wewnątrz komórek – czyli płynem wewnątrzkomórko­wym – a wodą na zewnątrz komórek – czyli płynem zewnątrz- komórkowym.

Dla zdrowej skóry oba są ważne, ale nadmierne ilości płynu zewnątrzkomórkowego, mogą być niezdrowe i często powodu­ją nieatrakcyjny wygląd. Podpuchnięte worki pod oczami, wzdę­ty brzuch czy spuchnięte kostki są objawami nadmiaru płynu ze­wnątrzkomórkowego i mogą oznaczać, że organizm nie przerabia wody skutecznie, że nastąpiło uszkodzenie błony ko­mórkowej. Uszkodzenie takie może się pojawić w dowolnym miejscu, czy to w naczyniach krwionośnych, sercu, skórze, wą­trobie czy w mięśniach.

Rozważmy na przykład spuchnięte kostki u nóg. Taki stan oznacza zazwyczaj problemy z krążeniem. Z powodu słabych naczyń krwionośnych, kłopotów z sercem czy nawet fizycznego nacisku na żyły spowodowanego siedzeniem przez dłuższy czas w jednej pozycji, krew nie wraca z nóg do serca w wystarczają­cym stopniu. Zamiast tego ma skłonności do zbierania się w kończynach dolnych. Woda znajdująca się we krwi przesiąka przez ścianki żył, podobnie jak to dzieje się w przypadku sta­rych, cienkich, przeżartych rdzą rur. Następnie zbiera się w tkan­kach pod skórą, powodując opuchnięcia kostek i stóp.

W sprawie ośmiu szklanek

U kobiet woda stanowi około pięćdziesięciu procent masy ciała. U mężczyzn jest to sześćdziesiąt procent. A większość tej wody (oko­ło czterdziestu procent) znajduje się wewnątrz komórek całego ciała. Rzecz jasna, ze wszystkich potrzebnych nam surowców woda jest na szczycie listy czterdziestu paru innych. Aby utrzymać ów korzystny poziom wody na użytek wszystkich komórek, zdrowy rozsądek naka­zuje wypicie około dwóch litrów wody dziennie. To właśnie stąd wzię­ło się porzekadło o piciu codziennie ośmiu szklanek wody. Nie znala­złem jednak wielu dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy. W 2002 roku wykładowca w Dartmouth Medical School i specjalista od nerek podawał w „American Journal of Physiology”, że po analizie literatury naukowej nie znalazł żadnych dowodów na poparcie po­wszechnie znanej reguły „ośmiu ósemek”, zalecającej picie ośmiu ośmiouncjowych szklanek wody dziennie. W istocie, opublikowane badania sugerują, że duże ilości wody nie są potrzebne. Z całą pewno­ścią natomiast wiadomo, że jest wyjątkowo trudno wypić za dużo wo­dy. Jeśli komuś uda się połknąć ponad dziesięć szklanek wody jedna po drugiej bardzo szybko, to może się znaleźć w stanie zwanym upoje­niem wodnym, ale jest to naprawdę trudne.

Im więcej wody się wypija – z pewnością każdy to zna – tym wię­cej wycieczek do toalety trzeba odbyć, żeby pozbyć się jej nadmiaru. Zdrowe nerki są cudeńkami filtracji; te dwa narządy, każdy wielkości pięści, zostały pomyślane jako swego rodzaju gwarancja, że nasz zbior­nik z wodą jest pełny, ale nieprzepełniony. Jeśli przebiegniemy pięć ki­lometrów i wypocimy dużo wody, to nerki pozwolą, by większe jej ilo­ści wypłynęły do układu. Jeśli przez cały dzień raczymy się herbatą i wodą, to nadmiar wody zostanie przefiltrowany. Jeśli ktoś wypija du­że ilości wody, żeby mieć uczucie sytości w żołądku, zgodnie z zalece­niami wielu diet, to będzie częściej wędrować do toalety niż do lodów­ki. Jest to irytujące, ale nie może zaszkodzić.

Jednakże, za każdym razem, gdy pracują nasze nerki lub gruczoły potowe, tracimy nie tylko niezbędną wodę, ale także inne substancje, zwane elektrolitami. Przypomnijmy sobie spryskanie twarzy wodą – w miarę jak pozwalamy jej wyparować, zanika wraz z tłuszczami i mi­nerałami. Kiedy pozbywamy się moczu, wydalamy toksyny, ale traci­my również podstawowe minerały.

Picie ośmiu szklanek wody może mieć pewne korzyści dla zdrowia. Na przykład, jak wykazują badania, u ludzi wypijających tyle wody występowało prawie o połowę mniejsze ryzyko zachorowania na raka pęcherza moczowego, niż u tych, którzy pili połowę danej ilości. Jeśli przestrzeganie zasady ośmiu szklanek dziennie pomaga komuś w spo­żywaniu wystarczających ilości wody, to świetnie. Jednak większość z nas ma kłopoty z wypiciem dużych ilości – nawet cztery szklanki mo­gą sprawiać trudność – dlatego też warto pamiętać, że istnieją inne jej źródła. Woda znajduje się w pożywieniu – szczególnie w owocach i warzywach, a spożywanie ich w większych ilościach dostarczy orga­nizmowi również zdrowotnych przeciwutleniaczy, włókien i innych substancji odżywczy. Inne napoje, na przykład mleko czy soki, także zawierają wodę.

W przypadku większości zdrowych ludzi problem z wodą nie pole­ga na tym, że nie piją jej wystarczająco dużo, lecz że ich komórki nie robią co w ich mocy, żeby zatrzymać to, co już zostało wypite. Jednym ze sposobów upewnienia się, że woda zostaje wewnątrz komórek, jest przyjmowanie suplementów kwasów tłuszczowych i glukozaminy. Dzięki utrzymywaniu błon tłuszczowych otaczających komórki w dob­rym stanie zachowana zostaje zawartość wody wewnątrz komórek.

Wiele lat temu, podczas pieszych wędrówek, chciało mi się bardzo pić i zdałem sobie sprawę, że chociaż piłem dużo wody, to pociłem się więcej niż zwykle i częściej biegałem na stronę. Wyschło mi w ustach i wydawało się, że nie będę w stanie ugasić pragnienia. Nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo odwodnienia, jednak to doświadczenie spra­wiło, że zacząłem się zastanawiać nad tym, jak decydujące znaczenie ma dla życia woda. Wiadomo, że da się przeżyć przez pewien czas bez jedzenia, ale nie jest to możliwe bez wody. Z czasem, jak myślałem o tym coraz więcej, nie tylko z punktu widzenia całego mojego organi­zmu, ale także z punktu widzenia każdego narządu, układu i komórki, zdałem sobie sprawę, że zaopatrywanie ciała w wodę to nie wszystko. Pomyślałem, że poleganie na wodzie to prawdopodobnie jedna z naj­bardziej odmładzających, krzewiących zdrowie rzeczy, jakie możemy zrobić. Obmyśliłem więc plan zatrzymywania wody, sprawdzający się w moim przypadku.

Przed wędrówką piję wodę i przyjmuję suplementy przeciwutleniaczy, glukozaminy oraz wolnych kwasów tłuszczowych, włączając kwas linolowy, lecytynę, cholinę i dwie aspiryny na zapobieganie stanom zapalnym. (Jako lekarz opracowałem sobie taki zestaw sa­modzielnie. Przed zażyciem jakichkolwiek suplementów odżyw­czych i aspiryny należy jednak skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym). Program ten ma jeden najważniejszy cel: dopomóc ko­mórkom w utrzymywaniu wody. Teraz, kiedy wybieramy się z przy­jaciółmi na piesze wycieczki, odnoszę wrażenie, że potrzebują oni znacznie więcej wody niż ja. Zużywam znacznie mniej wody pod­czas wędrówki, a i w ustach mi nie zasycha. A po powrocie do domu czuję się świetnie.

BRAKUJĄCE OGNIWO

W ostatnich latach chyba już wszyscy słyszeli o wolnych rod­nikach i stanach zapalnych. Miliony dolarów i najbłyskotliwsze umysły z całego świata zaangażowano w rozwikływanie tajemnicy, jak wyżej wymienione siły przyczyniają się do sa­mozniszczenia organizmu – w tym skóry. Stany zapalne i wol­ne rodniki są nie tylko nierozerwalnie związane ze zmarszcz­kami i procesami starzenia się w ogóle; są one bardzo istotne w takich chorobach przewlekłych, jak cukrzyca, artretyzm czy rak. Jakkolwiek ważne są te czynniki, w kwestii zdrowia – czy raczej, precyzyjniej mówiąc, utraty zdrowia i pogarszania się kondycji organizmu – chodzi o coś więcej niż tylko o stany za­palne i zniszczenia powodowane przez wolne rodniki.

Zadbaj o sobie pod każdym względem. Zarówno kiedy mó­wię o zniszczeniu wierzchniej warstwy skóry przez wolne rod­niki znajdujące się w otaczającym środowisku, jak i o stanach zapalnych wywoływanych głęboko wewnątrz skóry przez po­parzenia słoneczne czy wreszcie o słabnięciu coraz cieńszych naczyń krwionośnych, zawsze w efekcie mamy do czynienia z utratą wody. Zachodzenie tych procesów można obserwować na własnej skórze, bo to właśnie one prowadzą do bruzd, złuszczania, zmarszczek mimicznych, odbarwień, obrzmień czy zwiotczeń.

Skóra jest wodowskazem

W Zasadzie Wody nie chodzi o wypijanie czterech, ośmiu czy dwuna­stu szklanek wody dziennie, chociaż za chwilę podzielę się z czytelni­kiem swoimi uwagami na temat picia wody. Mam tu na myśli dostar­czanie wody do komórek i zatrzymywanie jej tam, tak aby każda z trylionów komórek naszego organizmu działała na pełnych obrotach.

Obok tlenu woda jest najważniejszą potrzebną nam substancją, a niemal wszystko, co wiemy w kwestii starzenia się, potwierdza, że spadek w funkcjonowaniu organizmu zachodzący przez lata jest zwią­zany z utratą wody. Kiedy przychodzimy na świat, woda stanowi sie­demdziesiąt pięć procent wagi naszego ciała, ale stopniowo, jak przy­bywa nam lat, tracimy zdolność utrzymywania wody. Przeciętnie, człowiek składa się w sześćdziesięciu procentach z wody. Piętnasto- procentowy jej spadek może nie wydawać się znaczący, niemniej, jak się przekonamy, rzut oka na policzki niemowlęcia i siedemdziesięcio- latka wystarczy, by unaocznić tę drastyczną różnicę.

Skóra jest największym i jedynym widocznym organem naszego ciała i odzwierciedla procesy starzenia – nie wyłączając utraty wody – które zachodzą w całym organizmie. Kiedy widzę suchą, cienką, obwi­słą skórę, wiem, że kłopot na tym się nie kończy. Uszkodzone, pozba­wione wody włókna i komórki oraz żelopodobna substancja, w której się znajdują, informują mnie, że sytuacja wygląda podobnie w komór­kach serca, mięśni, wątroby, ścianek naczyń krwionośnych oraz sta­wów. Wszystkie bez wyjątku komórki ciała są powiązane. Dlatego właśnie, jeśli zabraknie wody w naskórku, to tamtejsze komórki pobio­rą ją skądinąd. Być może wybór padnie na płyn krążący wokół komó­rek lub może na sąsiadujące komórki albo na skórę właściwą pod nimi czy w końcu na inne tkanki i komórki pozostałych narządów.

Kiedy studiowałem medycynę, nauczyłem się, że jednym z najszyb­szych sposobów stwierdzenia, czy pacjent jest odwodniony, jest złapa­nie skóry na wierzchu jego dłoni, pociągnięcie jej w górę a następnie puszczenie. Jeśli skóra nie wraca natychmiast na swoje miejsce, to ba­dany potrzebuje uzupełnienia płynów. Test sprawdzał się świetnie u większości dorosłych osób, ale w przypadku pacjentów w podeszłym wieku skóra reagowała jakby byli odwodnieni, nawet kiedy miałem pewność, że tak nie było. Małe uszczypnięcie tworzyło wzniesienie na ręce, które utrzymywało się przez całą sekundę, może nawet dłużej, je­śli skóra badanego była bardzo zniszczona przez słońce. Komórki skór­ne osób starszych już na długo wcześniej utraciły zdolność przechowy­wania wody, a struktury wpływające na sprężystość skóry poniosły wskutek tego nieodwracalne szkody.

Przez lata opieki nad bardzo chorymi pacjentami nauczyłem się, że o ile organizm może mieć mechanizm przetrwania utrzymujący wodę w komórkach większości najistotniejszych organów, o tyle jeśli brak jej w skórze, to najprawdopodobniej brakuje jej także w innych czę­ściach ciała.

Woda jest niezbędna do życia każdej funkcjonującej komórki. To woda powstrzymuje komórkę przed zapadnięciem się w sobie, więc jednym z celów naturalnych właściwości organizmu jest zapewnienie każdej komórce, od mózgu, przez serce, po narządy brzuszne, że bę­dzie wypełniona płynem od wewnątrz oraz nawilżana od zewnątrz. Również krew zawdzięcza wodzie swą objętość, a tkanki elastyczność. Widać to po skórze.

Bez wystarczających dostaw wody komórki skórne poddają się dez­integracji. Struktury podtrzymujące skórę usztywniają się i tracą gięt­kość. Warstwy skórne stają się cienkie i płaskie. Ścianki naczyń krwio­nośnych robią się wątłe, porowate i przepuszczają wodę niczym stare rury. Nie można dostarczyć substancji odżywczych, końcowe produk­ty przemiany materii zaś nie są odprowadzane. Przy tym, im więcej wody zostaje utracone, tym kruchsza i bardziej możliwa do przeniknię­cia staje się zapora, jaką powinna być skóra. Osłabienie to oznacza jeszcze większe straty wody i tak oto ten destrukcyjny, samonapędzający się cykl trwa w najlepsze.

Tę utratę wody można powstrzymać. Można odbudować podstawo­wą, mocną zaporę, która nie tylko zapewni bardziej młodzieńczy wy­gląd, ale także zadziała na najwyższych obrotach, broniąc się przed dalszymi stratami wody.

Jestem przekonany o wspólnotowości wszystkich komórek. Komór­ki wątroby, serca i skóry mają różne cele, ale jedno je łączy – wszyst­kie wypełnia cytoplazma, która w większości składa się z wody. Wszystkie komórki w organizmie muszą dysponować pełnym zapasem wody, żeby funkcjonować z największą wydajnością. Jeśli jeden na­rząd czy układ cierpi na deficyt wody, to pobierze ją z innych tkanek.

W następnych rozdziałach będzie jeszcze mowa o wolnych rodni­kach i stanach zapalnych oraz o tym, w jaki sposób grają one tak wiel­ka i niechlubną rolę w starzejącej się skórze oraz w uszkodzeniach bło­ny ścian komórkowych. Kiedy błony te są niszczone, woda znajdująca się w cytoplazmie zaczyna wyciekać. Komórka wówczas staje się mniej wydajna i podatniejsza na choroby.

Zasada Wody

Głównym celem, który kryje się pod wszystkim, co za­lecam w ramach pielęgnacji skóry, jest jej – jak i całego ciała – uzdro­wienie. Zdrowa skóra jest czysta, rozświetlona i piękna. Kiedy uda się już to osiągnąć, staje przed nami nowe wyzwanie: umocnienie mecha­nizmów obronnych skóry.

Skóra jest osłoną ochronną naszego organizmu i nieustannie znajdu­je się pod ostrzałem niebezpieczeństw zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Toksyczne związki chemiczne, zanieczyszczenie, promie­niowanie ultrafioletowe i światło słoneczne, czynniki powodujące sta­ny zapalne oraz wolne rodniki w atmosferze bombardują z zewnątrz powierzchnię skóry. Od wewnątrz zaś szkodę przynoszą naturalne re­akcje enzymatyczne, reakcje zapalne oraz wolne rodniki powstające w skórze.

Naszym zadaniem – w dzień i w nocy, od wewnątrz i od zewnątrz – jest nieustanna odbudowa i konserwacja skóry. Chociaż nadążanie za żądaniami skóry brzmi jak prawdziwy mozół, wcale nim nie jest. Mo­że być dokonane w zaledwie pięć minut, albo i krócej, dwa razy dzien­nie. Kiedy już wprzęgniemy się w codzienną rutynę, będziemy działać automatycznie, tak jak przy szczotkowaniu zębów. Jednocześnie troska o skórę – oraz towarzysząca jej poprawa zdrowia całego organizmu – nie musi przerodzić się w obsesję. Można szybko uporać się ze wszyst­kimi czynnościami, które program przewiduje na rano, powtórzyć ca­łość wieczorem i zapomnieć o sprawie. Do tej chwili, oczywiście, kie­dy, za mniej więcej miesiąc, usłyszymy od przyjaciół: „Wyglądasz jakoś inaczej. Stosujesz coś szczególnego?”.

W mojej praktyce, w gabinecie odnowy biologicznej oraz w przypad­ku opracowanych przeze mnie produktów, zwracam przede wszystkim uwagę na to, żeby pomóc ludziom w zachowaniu funkcji ochronnych spełnianych przez skórę, a także w stałym uzupełnianiu wody w komór­kach. Uważam, że woda jest najważniejszym czynnikiem w programie walki ze starzeniem. W wyniku moich badań i praktyki na tysiącach mężczyzn, kobiet i dzieci prezentujących każdy rodzaj skóry, jaki tylko można sobie wyobrazić, opracowałem następującą receptę na stałe na­wodnienie komórek skórnych. Dzienny program powinien się składać z:

  • •przeciwutleniaczy unieszkodliwiających wolne rodniki, które w ostatecznym rozrachunku niszczą błonę komórkową i powodują utratę wody;
  • •środków przeciwzapalnych zmniejszających stany zapalne, które uwalniają wolne rodniki niszczące struktury komórkowe i powo­dujące utratę wody;
  • •naturalnych czynników wilgotności wyłapujących wodę z otocze­nia i spełniających rolę zbiorników gromadzących wodę w skórze;
  • •czynników hydrofobowych, takich jak ceramidy, które zapobiega­ją utracie wody ze wszystkich komórek i podtrzymują funkcje za­porowe skóry – mogą one również okazać się niezbędne przy od­budowie i konserwacji błon komórkowych;
  • •kwasów tłuszczowych i suplementów glukozaminowych, zachęca­jących organizm do wytwarzania własnych cząsteczek zatrzymują­cych wodę;
  • •lecytyny oraz jej podstawowych części składowych – fosfatydylcholiny i choliny – podtrzymujących ściany komórkowe.

Dopilnowanie obecności wszystkich tych składników w zewnętrz­nym i wewnętrznym programie pielęgnacji skóry pomoże zachować równowagę wodną w całym organizmie.

Kto bardzo chciałby zacząć od razu, może nie czekać z lekturą i wy­brać odpowiednie dla siebie zalecenia pielęgnacyjne zaproponowane w rozdziale dwunastym. Niemniej później albo już teraz warto zrozu­mieć podstawową zasadę, na której opiera się mój program. Nazwałem ją Zasadą Wody. Kto raz ją pojmie, ten zmieni cały swój stosunek do pielęgnacji siebie.