Ochrona

W dzisiejszych czasach nie ma już chyba nikogo, kto nie wiedziałby, że zbyt wiele czasu spędzonego na słońcu powoduje przedwczesne sta­rzenie i raka skóry. Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że im wcześ­niej zaczynamy wystawianie się na słońce – zwłaszcza kończące się poparzeniami – i im dłużej ono trwa, tym gorsze są uszkodzenia.

Oczywiste jest zatem, że należy chronić się przed promieniowa­niem ultrafioletowym. Dzięki temu możliwe jest też odwrócenie szkód już wyrządzonych przez promienie słoneczne. Jak wykazują badania, jedynie dzięki stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych i za­hamowywaniu w ten sposób stanów zapalnych powodowanych przez promieniowanie, skóra będzie w stanie samodzielnie znakomicie się odbudować.

Mam urządzenie zwane skanerem skóry, które uświadamia wpływa­jące na starzenie negatywne skutki opalania wszystkim pacjentom przekraczającym próg mojego gabinetu odnowy biologicznej lub pry­watnego gabinetu, w którym przyjmuję. Skaner jest specjalnym świa­tłem umożliwiającym zobaczenie znajdujących się pod skórą uszko­dzeń, które jeszcze nie stały się widoczne na zewnątrz. Można zobaczyć, jak się będzie wyglądało w miarę upływu lat, gdyby dziś za­kończyć opalanie. Plamy odmienionego zabarwienia stworzone przez komórki wytwarzające pigment stają się szokująco oczywiste w świe­tle tego urządzenia. Wyróżniają się zmarszczki, nawet te drobne. Wi­dok zniszczeń, które się czają pod skórą jest zaskoczeniem dla każde­go i większość kobiet i mężczyzn, którym mignęła przed oczami ich własna przyszłość, szybko zmienia swoje zwyczaje.

Innym przekonującym doświadczeniem jest pierwsze w życiu usu­nięcie z twarzy podejrzanych zmian. To otarcie się o rzeczywistość za­zwyczaj przekonuje delikwenta, że za opalanie może zapłacić bardzo wygórowaną cenę. W większości przypadków zmiany okazują się nie­groźne, jednak dzień czy dwa pełnego napięcia czekania na wyniki z laboratorium może obudzić obawy przed opalaniem.

Ponieważ promieniowanie ultrafioletowe tak mocno przyśpiesza starzenie, zabezpieczenie przed słońcem jest wyjątkowo istotnym sposobem walki ze zmarszczkami. Niektóre uszkodzenia z przeszło­ści można naprawić dzięki odpowiedniemu nawodnieniu oraz po­wierzchniowym i wewnętrznym przeciwutleniaczom, substancjom budującym kolagen i czynnikom przeciwzapalnym, jednak nic nie przywróci młodości skórze, która nie jest zabezpieczona przed dal­szymi uszkodzeniami.

Powszechnie wiadomo, co zaleca każdy dermatolog, i co pisze się w gazetach i czasopismach o zapobieganiu zmarszczkom i rakowi skó­ry: codzienne stosowanie ochrony przeciwsłonecznej, noszenie kapelu­sza i osłaniającej odzieży oraz unikanie wystawienia na słońce pomię­dzy godziną jedenastą a piętnastą. Najczęściej jednak nie stosujemy się do tych rad. Zauważyłem, że nawet po ostrzegawczych przemowach z mojej strony, pacjenci wracali na kolejne wizyty bardziej naznaczeni niszczącą działalnością słońca niż przedtem. Naturalnie, gdybym nie wygłosił zwyczajowej pogadanki o niebezpieczeństwach związanych ze słońcem, to ich skóra mogłaby wyglądać jeszcze gorzej. Przeważnie jednak, w skali od 0 (brak pogorszenia stanu uszkodzeń spowodowa­nych przez słońce) do 10 (poważne uszkodzenia), pacjenci plasują się punkt lub dwa powyżej początkowego wyniku. Stawiam sobie za cel ich powrót do punktu czy dwóch poniżej pierwszego pomiaru. Przez ostatnie dwadzieścia lat opracowałem sposób, który to umożliwia. Łą­czy on nie tylko stosowanie powierzchniowej ochrony, ale także suple­mentów wzmacniających siły filtrów przeciwsłonecznych oraz dostar­czających przeciwutleniaczy, środków przeciwzapalnych i czynników nawadniających.

Lata temu już zauważyłem, że filtr nie wydaje się wystarczający. Żyjąc i prowadząc praktykę na południu Kalifornii, gdzie przeważają samochody z opuszczanym dachem i niemal zawsze panuje idealna słoneczna pogoda, wiem, że nawet pacjenci, którzy pilnie przestrzega­li ochrony przed słońcem, cierpieli od spowodowanych przez nie uszkodzeń. Rzecz jasna nawet filtry przeciwsłoneczne mają swoje ograniczenia, rozumiem także, jak niewygodnie jest nakładać je wciąż co dwie godziny czy nawet częściej. Zdałem sobie sprawę, że to, cze­go trzeba, to stała ochrona przed słońcem, na którą nie mają wpływu żadne zewnętrzne czynniki, jak pot, pływanie czy ścieranie.

Biorąc pod uwagę badania na przeciwutleniaczach, które przepro­wadzano w tamtych latach, zacząłem zalecać pacjentom przyjmowanie suplementów beta-karotenu i witaminy C. Następnie w latach osiem­dziesiątych naukowcy odkryli, że stosowanie antyoksydantów, takich jak witamina C i E oraz beta-karotenu, na skórę może ograniczyć szko­dy wyrządzane na skutek nadmiernego wystawienia na światło nadfio­letowe. Przypuszczalnie przeciwutleniacze neutralizowały wolne rod­niki odpowiedzialne za stany zapalne. Pomimo że substancje te pomagały ochraniać skórę, to były potrzebne w ilościach budzących obawy pod względem toksyczności i podrażnień.

Badania nad przeciwutleniaczami przyjmowanymi wewnętrznie były zróżnicowane. Niektórzy uczeni donosili, że beta-karoten dzia­ła, podczas gdy inni raportowali, że wcale nie działa. Witamina E nie była szczególnie skuteczna nawet po trzynastym podaniu zalecanej dziennej dawki. Beta-karoten zaś, nawet jeśli pomagał, to przyczyniał się do zabarwienia skóry pacjentów na niezbyt atrakcyjny pomarań­czowy kolor.

Zmieniłem podejście i zacząłem zapisywać pacjentom z poważny­mi foto uszkodzeniami mieszankę peelingów zawierających kwasy glikolowe, suplementów z przeciwutleniaczami oraz filtrów prze­ciwsłonecznych o szerokim spektrum ze współczynnikiem 30. Wra­cali po kilku tygodniach z mniejszymi uszkodzeniami niż gdyby sto­sowali wyłącznie peeling z kwasem glikolowym i utrzymywali skórę w zdrowiu. Minimalna, niemniej jednak kumulująca się dawka uszkodzeń słonecznych, którą widziałem w przeszłości, została wy­kluczona.

Badając przeciwutleniacze dłużej, uświadomiłem sobie, że nie są wszystkie sobie równe, oraz że każdy dzień przynosi odkrycie nowych. Szczególnie ciekawe były badania nad polifenolami, takimi jak flawo­noidy w zielonej herbacie. A najsilniej działający flawonoid znajduje się w małym czerwonym nasionku granatu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.