W sprawie ośmiu szklanek

U kobiet woda stanowi około pięćdziesięciu procent masy ciała. U mężczyzn jest to sześćdziesiąt procent. A większość tej wody (oko­ło czterdziestu procent) znajduje się wewnątrz komórek całego ciała. Rzecz jasna, ze wszystkich potrzebnych nam surowców woda jest na szczycie listy czterdziestu paru innych. Aby utrzymać ów korzystny poziom wody na użytek wszystkich komórek, zdrowy rozsądek naka­zuje wypicie około dwóch litrów wody dziennie. To właśnie stąd wzię­ło się porzekadło o piciu codziennie ośmiu szklanek wody. Nie znala­złem jednak wielu dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy. W 2002 roku wykładowca w Dartmouth Medical School i specjalista od nerek podawał w „American Journal of Physiology”, że po analizie literatury naukowej nie znalazł żadnych dowodów na poparcie po­wszechnie znanej reguły „ośmiu ósemek”, zalecającej picie ośmiu ośmiouncjowych szklanek wody dziennie. W istocie, opublikowane badania sugerują, że duże ilości wody nie są potrzebne. Z całą pewno­ścią natomiast wiadomo, że jest wyjątkowo trudno wypić za dużo wo­dy. Jeśli komuś uda się połknąć ponad dziesięć szklanek wody jedna po drugiej bardzo szybko, to może się znaleźć w stanie zwanym upoje­niem wodnym, ale jest to naprawdę trudne.

Im więcej wody się wypija – z pewnością każdy to zna – tym wię­cej wycieczek do toalety trzeba odbyć, żeby pozbyć się jej nadmiaru. Zdrowe nerki są cudeńkami filtracji; te dwa narządy, każdy wielkości pięści, zostały pomyślane jako swego rodzaju gwarancja, że nasz zbior­nik z wodą jest pełny, ale nieprzepełniony. Jeśli przebiegniemy pięć ki­lometrów i wypocimy dużo wody, to nerki pozwolą, by większe jej ilo­ści wypłynęły do układu. Jeśli przez cały dzień raczymy się herbatą i wodą, to nadmiar wody zostanie przefiltrowany. Jeśli ktoś wypija du­że ilości wody, żeby mieć uczucie sytości w żołądku, zgodnie z zalece­niami wielu diet, to będzie częściej wędrować do toalety niż do lodów­ki. Jest to irytujące, ale nie może zaszkodzić.

Jednakże, za każdym razem, gdy pracują nasze nerki lub gruczoły potowe, tracimy nie tylko niezbędną wodę, ale także inne substancje, zwane elektrolitami. Przypomnijmy sobie spryskanie twarzy wodą – w miarę jak pozwalamy jej wyparować, zanika wraz z tłuszczami i mi­nerałami. Kiedy pozbywamy się moczu, wydalamy toksyny, ale traci­my również podstawowe minerały.

Picie ośmiu szklanek wody może mieć pewne korzyści dla zdrowia. Na przykład, jak wykazują badania, u ludzi wypijających tyle wody występowało prawie o połowę mniejsze ryzyko zachorowania na raka pęcherza moczowego, niż u tych, którzy pili połowę danej ilości. Jeśli przestrzeganie zasady ośmiu szklanek dziennie pomaga komuś w spo­żywaniu wystarczających ilości wody, to świetnie. Jednak większość z nas ma kłopoty z wypiciem dużych ilości – nawet cztery szklanki mo­gą sprawiać trudność – dlatego też warto pamiętać, że istnieją inne jej źródła. Woda znajduje się w pożywieniu – szczególnie w owocach i warzywach, a spożywanie ich w większych ilościach dostarczy orga­nizmowi również zdrowotnych przeciwutleniaczy, włókien i innych substancji odżywczy. Inne napoje, na przykład mleko czy soki, także zawierają wodę.

W przypadku większości zdrowych ludzi problem z wodą nie pole­ga na tym, że nie piją jej wystarczająco dużo, lecz że ich komórki nie robią co w ich mocy, żeby zatrzymać to, co już zostało wypite. Jednym ze sposobów upewnienia się, że woda zostaje wewnątrz komórek, jest przyjmowanie suplementów kwasów tłuszczowych i glukozaminy. Dzięki utrzymywaniu błon tłuszczowych otaczających komórki w dob­rym stanie zachowana zostaje zawartość wody wewnątrz komórek.

Wiele lat temu, podczas pieszych wędrówek, chciało mi się bardzo pić i zdałem sobie sprawę, że chociaż piłem dużo wody, to pociłem się więcej niż zwykle i częściej biegałem na stronę. Wyschło mi w ustach i wydawało się, że nie będę w stanie ugasić pragnienia. Nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo odwodnienia, jednak to doświadczenie spra­wiło, że zacząłem się zastanawiać nad tym, jak decydujące znaczenie ma dla życia woda. Wiadomo, że da się przeżyć przez pewien czas bez jedzenia, ale nie jest to możliwe bez wody. Z czasem, jak myślałem o tym coraz więcej, nie tylko z punktu widzenia całego mojego organi­zmu, ale także z punktu widzenia każdego narządu, układu i komórki, zdałem sobie sprawę, że zaopatrywanie ciała w wodę to nie wszystko. Pomyślałem, że poleganie na wodzie to prawdopodobnie jedna z naj­bardziej odmładzających, krzewiących zdrowie rzeczy, jakie możemy zrobić. Obmyśliłem więc plan zatrzymywania wody, sprawdzający się w moim przypadku.

Przed wędrówką piję wodę i przyjmuję suplementy przeciwutleniaczy, glukozaminy oraz wolnych kwasów tłuszczowych, włączając kwas linolowy, lecytynę, cholinę i dwie aspiryny na zapobieganie stanom zapalnym. (Jako lekarz opracowałem sobie taki zestaw sa­modzielnie. Przed zażyciem jakichkolwiek suplementów odżyw­czych i aspiryny należy jednak skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym). Program ten ma jeden najważniejszy cel: dopomóc ko­mórkom w utrzymywaniu wody. Teraz, kiedy wybieramy się z przy­jaciółmi na piesze wycieczki, odnoszę wrażenie, że potrzebują oni znacznie więcej wody niż ja. Zużywam znacznie mniej wody pod­czas wędrówki, a i w ustach mi nie zasycha. A po powrocie do domu czuję się świetnie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.