AHA – ponadczasowe remedium

Mówi się, że kąpiele w zsiadłym mleku były tajemnicą świetliście pięk­nej skóry Kleopatry. Naturalnie, nie mamy pojęcia, jak jej skóra wyglą­dała w rzeczywistości, ale jeśli kwaśne mleko pomagało jej zachować młodość, to wcale mnie to nie dziwi. Zsiadłe mleko zawiera złuszczają- cy koncentrat kwasu mlekowego, jednego z naturalnych kwasów hy­droksylowych. Są one czasem nazywane kwasami owocowymi, ponie­waż kilka z nich pochodzi z pożywienia. Kwas jabłkowy z jabłek, kwas winowy z winogron, kwas glikolowy zaś z trzciny cukrowej.

Kwasy hydroksylowe używane w produktach pielęgnacji skóry są syntetycznymi odpowiednikami tych znajdowanych w naturze. Kwas glikolowy, mój ulubiony kwas alfa-hydroksylowy, jest najmniejszą i uważaną za najaktywniejszą cząsteczkę alfa-hydroksylową.

Środki nawilżające, które zawierają kwasy alfa-hydroksylowe, za­zwyczaj odznaczają się niższymi ich stężeniami niż produkty leczni­cze. Kosmetyczki w kuracjach pielęgnacji skóry mogą stosować nieco wyższe stężenie AHA, do trzydziestu procent w roztworze buforowym z dopasowanym pH. Lekarz używa jeszcze wyższych stężeń, od pięć­dziesięciu do siedemdziesięciu procent w roztworze nie-buforowym. Wnikają one dość głęboko w skórę i są uznawane jako środki do pe­elingu skóry. Zaręczam, że nikt nie chciałby używać tak mocnego roz­tworu w domu.

Niestety, stężenie kwasu hydroksylowego w produkcie nie jest poda­wane na jego etykiecie. Nie podaje się również współczynnika pH, któ­ry wpływa na działanie kwasu. W tym wypadku znowu trzeba się zdać na reakcje własnej skóry. Jeśli skórę podrażnia jeden określony produkt, nie znaczy to, że kwasy hydroksylowe w ogóle nie są dla nas dobre. Trzeba jedynie wypróbować inną formułę. Należy się spodziewać lek­kiego mrowienia, natomiast do objawów pożądanych z pewnością nie należy silne pieczenie czy zaczerwienienie. Oczywiście, stosowanie do­brze znanej, renomowanej marki stanowi gwarancję bezpieczeństwa.

Kiedy po raz pierwszy włączyłem kwasy hydroksylowe do swoich produktów, nadal trwała dyskusja nad stężeniem i współczynnikiem pH. Obecnie większość środków nawilżających oraz produktów lecz­niczych sprzedawanych bez recepty zawiera do dziesięciu procent AHA i charakteryzują się pH 3,5 lub wyższym. Stężenie kwasu beta- -hydroksylowego (BHA) to zwykle 0,5-2 procent. (Im niższy współ­czynnik pH, tym bardziej drażniący i silniejszy kwas hydroksylowy). Takie stężenia i pH są zalecane przez Zrzeszenie Producentów i Dys­trybutorów Produktów Kosmetycznych (Esthetics Manufacturers and Distributors Alliance). Proponują oni ograniczenie stosowania wyso­kich stężeń do trzydziestu procent przy pH 3 tylko przez zawodowe ko­smetyczki. Jedynie lekarz z doświadczeniem w wykonywaniu che­micznych peelingów powinien stosować wysokie stężenia środków chemicznie złuszczających.

Kwasy hydroksylowe działają dzięki połączeniu z tłuszczami struk­turalnymi pomiędzy warstwami komórek, tworząc większą przestrzeń, w której komórki rozluźniają swoje ścisłe więzi sąsiedzkie. Przez kil­ka pierwszych tygodni można zauważyć pewną skłonność skóry do łuszczenia się spowodowaną działaniem środka złuszczającego, rozdzielającego niektóre warstwy martwych komórek. Jeśli jest to kło­potliwe, to można przyśpieszyć ów proces maseczką z gliny. Nie uży­wamy peelingu, ponieważ całość w połączeniu z kwasami hydroksylo­wymi stanie się zbyt drażniąca.

Po około sześciu-ośmiu tygodniach złuszczania obserwuje się w procesie pewien złuszczania rodzaj stabilizacji. Skóra przyzwyczaja się do kwasu hydroksylowego i od tego momentu poprawa będzie za­chodzić w wolniejszym tempie. To trochę tak, jak na początku ćwiczeń gimnastycznych. Powiedzmy, że ćwiczymy na ruchomej bieżni z pię­cioprocentowym kątem nachylenia podłoża. Jeśli to dopiero początki, to raczej będzie ciężko. Ale mięśnie się przyzwyczajają i jeśli chcemy zmusić je do wysiłku, będzie trzeba iść szybciej lub zwiększyć kąt na­chylenia. W przypadku kwasów hydroksylowych nie chcemy podwyż­szać ich stężenia w produkcie, którego codziennie używamy, ale może spróbujemy stosować go dwa razy dziennie lub zafundować sobie co­tygodniową kurację enzymatyczną maseczką. Można również wybrać się do kosmetyczki raz czy dwa razy w miesiącu na zabieg złuszczają- cy o większym stężeniu kwasu hydroksylowego. W pewnym momen­cie jednak osiąga się zdrowy próg. Jeżeli nie chce się podrażniać skó­ry, nie można go przekraczać.

Jeśli stosuje się jakikolwiek produkt zawierający kwas hydroksylo­wy, to jest szczególnie ważne, żeby uważać na ochronę przed słońcem. Jak wykazują badania, ludzie, którzy regularnie złuszczają skórę za po­mocą zarówno chemicznych, jak i mechanicznych czynników, opalają się szybciej niż ci, którzy tego nie robią.

Techniki resurfacingu, czyli odnawiania powierzchni skóry przy użyciu laserów lub czynników chemicznych, również usuwają tkan­kę i są czymś w rodzaju krańcowej eksfoliacji. Są dowody na to, że wszystkie te metody pobudzają wytwarzanie nowego kolagenu i zmniejszają zmarszczki. Istnieją także lasery nieablacyjne. Redu­kują one przebarwienia i rozszerzone naczynia krwionośne głęboko w skórze bez uszkadzania naskórka, a więc nie usuwają komórek skórnych.

Warto wspomnieć również o enzymach w różnorodnych masecz­kach i kuracjach skóry, które trawią białka, są więc użyteczne w do­słownym rozpuszczaniu powierzchniowych komórek skórnych. Są en­zymy naturalne, takie jak papaina, otrzymywana z papai, oraz bromelaina, pochodząca z ananasa. Natomiast te otrzymywane synte­tycznie są także bardzo skuteczne.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.